1 listopada minął rok od startu mojej działalności i rozpoczęcia pracy w formie samozatrudnienia. Od kilku tygodni nosiłem się z zamiarem napisania krótkiego podsumowania, aż w końcu, z lekkim opóźnieniem, się udało. Korzystając z okazji chciałem przedstawić Ci z jakim ryzykiem wiąże się taka decyzja i jak ewentualnie się przed nim zabezpieczyć. Ale po kolei.

Dlaczego?

Na samym początku chciałbym odpowiedzieć na modne ostatnio (źródło nr 1, źródło nr 2) pytanie: dlaczego? Dlaczego zdecydowałem się przejść na samozatrudnienie? Odpowiedź jest prozaiczna: dla pieniędzy. Nie zamierzam owijać tu w bawełnę 🙂

Od kiedy zacząłem się interesować światem „dorosłych” finansów i zobaczyłem jak funkcjonuje ZUS, szybko zdałem sobie sprawę, że państwowa emerytura na sensownym poziomie to mrzonka. Z tego względu postanowiłem, że w przyszłości spróbuję samozatrudnienia prowadząc jednoosobową działalność gospodarczą. Dzięki temu będą mógł zdecydować o wysokości składek odprowadzanych do ZUS.

W moim przypadku jednak, pieniądze nie są podstawowym wyznacznikiem tego gdzie pracuję, a że w AIS.pl czułem się wtedy świetnie, to nie zamierzałem niczego zmieniać. Dopiero kilka lat później, gdy szukałem nowych wyzwań i planowałem zmienić pracę, wyznaczyłem sobie cel zatrudnienia się w formie B2B.

Jak?

Odpowiedź na pytanie jak przejść na samozatrudnienie pojawiła się na blogu już wcześniej. Wystarczy zacząć od rejestracji działalności gospodarczej, a potem wykonać kilka kolejnych kroków zawartych w cyklu „Zakładamy działalność gospodarczą”.

Gdzie znaleźć zleceniobiorców?

Po informacje na ten temat odsyłam w pierwszej kolejności do artykułu, w którym opisałem gdzie można szukać pracy zdalnej jako programista. Jeśli praca zdalna nie jest tym co lubisz, to zapewne na swoim lokalnym rynku znajdziesz firmy oferujące możliwość pracy w modelu B2B. Coraz więcej firm daje możliwość wyboru właśnie pomiędzy samozatrudnieniem, a etatem.

Faktura dla byłego pracodawcy

Polskie prawo dopuszcza możliwość zakończenia pracy etatowej i zmiany formy współpracy na samozatrudnienie. Możesz więc na przykład 30 listopada zakończyć pracę na etacie, a już 1 grudnia wystawić fakturę za pracę dla tej samej osoby.

Trzeba tutaj jednak uważać na dwie restrykcje. Pierwsza wiąże się z faktem, że podejmując współpracę z byłym pracodawcą tracisz możliwość skorzystania z preferencyjnych składek ZUS. Druga dotyczy ograniczenia możliwości wyboru formy opodatkowania. Jeżeli bowiem wystawisz fakturę swojemu byłemu pracodawcy w tym samym roku podatkowym co pracował[a|e]ś u niego na etacie, to nie możesz skorzystać z podatku liniowego. Możesz na niego przejść dopiero w kolejnym roku podatkowym (możliwość zmiany masz do 20 stycznia).

Decydując się na taki krok trzeba również uważać na to, żeby samozatrudnienie nie przypominało stosunku pracy. Chodzi głównie o to, żeby podpisana umowa była pozbawiona przynajmniej części elementów charakterystycznych dla etatu. Nie może zawierać klauzul, które wskazują, że jesteś jakoś podporządkowany zleceniodawcy. Powinno to wyglądać tak, że samozatrudniony ma więcej swobód w wykonywaniu zleceń, ale i więcej odpowiedzialności z tym związanych.

Ciekawostką jest fakt, że takie „kontynuowanie” współpracy z byłym pracodawcą jest o wiele lepiej widziane przez banki m.in. przy udzielaniu kredytu hipotecznego. Traktują to bowiem jako ciągłość i o kredyt hipoteczny możesz wnioskować praktycznie po rozliczeniu pierwszego miesiąca działalności. Jest to zupełnie inna sytuacja niż ta, w której byłem ja – czyli rozpoczęcie działalności „od zera” z nowymi zleceniodawcami. W przypadku takich przedsiębiorców banki nie rozpatrzą wniosku o kredyt hipoteczny dopóki nie rozliczymy dwunastu miesięcy prowadzenia działalności, a czasem nawet wymagają rozliczenia pełnego roku podatkowego.

Oczywiście wszystkie te obostrzenia dotyczą wyłącznie sytuacji, gdy na etacie i działalności wykonujemy pracę z tego samego zakresu. Nie musimy się ich obawiać gdy zostajemy samozatrudnionym programistą i wykonujemy zlecenia dla kogoś, dla kogo wcześniej pracowaliśmy na etacie jako np. spawacz 🙂

AKTUALIZACJA: Już po napisaniu tego artykułu dowiedziałem się o jeszcze jednej ciekawej opcji umożliwiającej zachowanie prawa do małego ZUS-u pracując dla byłego pracodawcy. Chodzi o sytuację, w której Twój pracodawca jest z innego kraju UE niż Polska i pracując dla niego na etacie podlegał[a|e]ś ubezpieczeniom społecznym w tymże kraju. W takim przypadku, przechodząc na samozatrudnienie w Polsce możesz wystawiać mu faktury zachowując jednocześnie prawo do preferencyjnych składek ZUS. Może to być więc idealna opcja dla osób chcących po powrocie z emigracji zdalnie kontynuować współpracę z zagraniczną firmą.

Formalności to nie wszystko

Spełnienie formalności związanych z założeniem działalności gospodarczej, to absolutnie nie wszystko o czym musisz pomyśleć decydując się na samozatrudnienie. Jeśli ta zmiana jest podyktowana, podobnie jak u mnie, chęcią zapewnienia sobie emerytury na własną rękę, to na tę emeryturę odkładaj 🙂 Nie daj się zwieść poczuciu, które pojawi się wielokrotnie, że „masz jeszcze czas” i „zaczniesz od jutra”. Z takim nastawieniem nim zdążysz się obejrzeć, zostaniesz zarówno bez marnej emerytury z ZUS, jak i bez własnych oszczędności.

Oprócz tego ważne jest przemyślenie kilku innych spraw. Na przykład kwestia dni wolnych (zarówno tych urlopowych jak i chorobowych). Jeżeli chodzi o jakiś „pakietu dni urlopowych” to wszystko zależy od dogadania się ze zleceniodawcą. Niektóre firmy oferują kilka lub kilkanaście dni wolnego, za które otrzymasz wynagrodzenie zgodnie z wynegocjowaną stawką. Jednak są i takie, w których po prostu masz „przerwy w świadczeniu usług” i nie otrzymujesz wtedy żadnego wynagrodzenia.

Kwestia chorobowego zostaje całkowicie po Twojej stronie. I tu są dwie drogi. Jeśli nie opłacasz składki chorobowej, to chorobowego nie masz wcale. Jeśli opłacasz, to możesz z niego z skorzystać. Nie licz jednak na kokosy. Wszystko zależy od wysokości składki. Przy małym ZUS-ie dostaniesz jakieś 10 zł za dzień chorobowego, a przy pełnym ZUS-ie około 45 zł. Dlatego też przedsiębiorcy nie chorują 🙂

Zwróć także uwagę, że przy opłacaniu minimalnych składek ZUS i braku „płatnego urlopu” bierzesz na siebie ryzyko związane z wystąpieniem wszelkich nieprzewidzianych zdarzeń losowych, które mogą wyłączyć Cię na pewien czas z możliwości pracowania i zarabiania pieniędzy. Jeśli dodatkowo masz rodzinę, która finansowo opiera się na Tobie (np. żonę na urlopie wychowawczym opiekującą się małym dzieckiem, tak jak ja) to koniecznie musisz podjąć kroki minimalizujące to ryzyko. Najprostsze co możesz zrobić to oszczędzać pieniądze, właśnie na wypadek tego typu zdarzeń. Jeżeli nie wiesz jak efektywnie zabrać się za oszczędzanie (i inne aspekty finansów osobistych), to zachęcam Cię do przeczytania książki Finansowy Ninja, która bez wątpienia rozwieje wszelkie Twoje wątpliwości. W celu zniwelowania ryzyka polecam również wykupienie solidnego ubezpieczenia zdrowia i życia, które powinno zabezpieczyć Cię przed ponoszeniem nadmiernych kosztów w razie wypadku i zrekompensować brak możliwości zarabiania pieniędzy w czasie rekonwalescencji.

Jak widzisz, decyzję o przejściu z etatu na samozatrudnienie trzeba dobrze przemyśleć. Należy być świadomym ryzyka i wszystko dokładnie przekalkulować. Pamiętaj, że będąc na samozatrudnieniu najlepiej wynegocjować stawkę „z górką”, żeby oprócz pieniędzy na codzienne wydatki zostawało również na emeryturę i „prywatne chorobowe”. Polecam skorzystać z kalkulatora, który pomoże Ci wyliczyć ile pieniędzy zostanie Ci w kieszeni w zależności od kwoty jaka będzie widniała na wystawionej przez Ciebie fakturze. Z kolei na blogu Michała Szafrańskiego znajdziesz fajny artykuł autorstwa Janusza Szczuchniaka zawierający porównanie opłacalności form zatrudnienia w konkretnych warunkach.

Czy to naprawdę się opłaca?

Finansowo jak najbardziej. Oprócz możliwości decydowania o wysokości składek ZUS dochodzi również kwestia optymalizacji podatkowej poprzez wybór odpowiedniej formy opodatkowania, czy rozliczanie kosztów prowadzenia działalności. Zaglądając w moje dotychczasowe raporty finansowe możesz zobaczyć, że efektywna stopa opodatkowania oscyluje w moim przypadku w granicach 11-14%, co jest satysfakcjonującym rezultatem.

Czy warto podejmować to ryzyko?

Na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie sam(a). Z całą pewnością stanowczo odradzam Ci przejście na samozatrudnienie, jeśli wydajesz wszystko co zarabiasz. W takim przypadku trzymanie się etatu będzie dla Ciebie o wiele bardziej bezpieczne. Lepiej mieć te kilkanaście dni urlopu wypoczynkowego, płatne chorobowe i byle jaką emeryturę niż nie mieć nic.

Pamiętaj też, że ryzyko jest tym mniejsze im mniej osób zależy od Ciebie finansowo. Jeśli nie masz jeszcze własnej rodziny i pracujesz wyłącznie na siebie, to potencjalna niespodziewana przerwa w pracy nie dotknie Cię tak, jak kogoś kto pracuje na utrzymanie żony i dzieci, a czasem i rodziców.

Z drugiej strony, żeby tego ryzyka aż tak nie nakręcać, przeanalizuj sobie ile razy w ciągu ostatniego roku, dwóch, czy pięciu był[a|e]ś na chorobowym pracując na etacie? Ile razy chodził[a|e]ś do pracy pomimo drobnego przeziębienia? Ile razy brał[a|e]ś dzień urlopu tylko po to, żeby załatwić coś na mieście w godzinę czy dwie? Ja zadałem sobie te pytania ponad rok temu, kiedy to biłem się z myślami, czy powinienem rezygnować z możliwości pójścia na płatny urlop kilka miesięcy po narodzinach naszego synka. „A jak się coś stanie?” – myślałem. Tak… coś się stanie… nigdy nie ma dobrego momentu na diametralne zmiany i wyjście z własnej strefy komfortu. Powiem Ci co się stanie na pewno: przyjdzie starość i śmierć. Czy wtedy chcesz żałować, że w przeszłości nie miał[a|e]ś tyle odwagi, żeby korzystać z nadarzających się okazji?

Czy zdecydowałbym się na to po raz drugi?

Jak najbardziej. Cieszę się, że podjąłem decyzję o przejściu na samozatrudnienie i żałuję, że zrobiłem to dopiero rok temu 🙂 Gdzieś z tyłu głowy nadal siedzi myśl, że jeśli nie będę pracował, to nie będę zarabiał. Jednak wraz z przyrostem oszczędności i dorastaniem synka traci ona na znaczeniu, ryzyko maleje, a poczucie spokoju wzrasta.

Ostatnio dodatkowo staram się zmienić sposób myślenia i traktować tydzień jako 168 godzin, z których wystarczy przepracować tylko 40, zamiast myśleć tak jak do tej pory, że muszę przepracować 8 godzin każdego dnia od poniedziałku do piątku. Takie podejście daje o wiele większą elastyczność w planowaniu czasu, ale wymaga delikatnego „przełączenia się”. Work in progress…

Wnioski

Nigdy nie nadejdzie dobry czas na zmiany. Postanowienie „od jutra” nigdy nie nastąpi. Jeśli chcesz coś zrobić, to przestaw termin z „kiedyś” na dziś. Jeśli chcesz przejść na samozatrudnienie, to nie wahaj się, tylko dobrze to przemyśl i zaplanuj. Trzymam kciuki i życzę powodzenia! A jeśli masz jakieś uwagi, wątpliwości lub pytania, to śmiało pisz o nich w komentarzach poniżej. Postaram się odnieść do wszystkiego co napiszesz.

Zachęcam również do dalszego obserwowania mojego bloga poprzez: subskrypcję kanału RSS, zapisanie się do notyfikacji mailowych (formularz "Bądź na bieżąco" po prawej stronie) lub śledzenie mnie na Twitterze. Dzięki temu na pewno niczego nie pominiesz :)

Chcesz więcej? W takim razie zapraszam Cię do dołączenia do dedykowanej grupy na Facebooku, gdzie znajdziesz dodatkowe informacje na poruszane tutaj tematy, możesz podzielić się własnymi doświadczeniami i przemyśleniami, a przede wszystkim poznasz ludzi interesujących się tą samą tematyką co Ty.

1 000 000 zł

Milion złotych. Tak, milion złotych. Milion złotych to cel, który sobie postawiłem jakiś czas temu. Chcę zarobić milion złotych na tym blogu. Do tej pory udało mi się zarobić 46,34 zł, więc jak widzisz jeszcze mi trochę brakuje. Jeszcze nie wiem do końca jak, ale to zrobię. Na pewno nigdy nie będę pobierał żadnych opłat za dostęp do treści, bo tymi chcę się po prostu dzielić. Pierwszym krokiem niech będzie rozpropagowanie bloga wśród jak największej liczby osób. I tu mam prośbę do Ciebie: jeśli uważasz, ten artykuł za wartościowy, to udostępnij go proszę swoim znajomym. Przy lewej lub dolnej krawędzi ekranu znajdziesz przyciski, które Ci to ułatwią. Niezależnie od tego, czy prześlesz ten wpis dalej, czy nie, to ja i tak bardzo Ci dziękuję za doczytanie do tego miejsca! Do przeczytania niebawem.

Picture Credits