Pomysł na ten wpis podsunął mi Dawid w jednym z komentarzy do wpisu 4 polskie podcasty, obok których nie można przejść obojętnie. Dawid chciał spróbować pracy zdalnej i zastanawiał się jakie są możliwości na długoterminowy kontrakt w Polsce. Częściowo odpowiedziałem mu na to pytanie w dalszej dyskusji, a dziś chciałbym sprawę doprecyzować i jednocześnie dotrzymać danej obietnicy na odrębny artykuł opisujący gdzie szukać ofert pracy zdalnej.

Firmy outsourcujące pracowników IT

Zacznę od opcji, na którą sam zdecydowałem się około rok temu – długoterminowy kontrakt z firmą outsourcującą pracowników IT. W moim przypadku wybór padł na Sii, ale na polskim rynku z powodzeniem działa kilka(naście?) firm tego typu. Sam, przy okazji udziału w różnych konferencjach, rozmawiałem również z przedstawicielami firm IT Kontrakt, 7Nj-labs.

Praca zdalna nie jest jednak normą w takich firmach. Tak naprawdę wszystko zależy od tego do jakiego klienta jest się oddelegowanym. Oczywiście nie ma problemu z wyrażeniem chęci pracy zdalnej na starcie negocjacji. Z doświadczenia ze współpracy z Sii wiem, że firmy outsourcujące i tak poszukują pracowników pod konkretnego klienta, a więc od razu wiadomo czy aktualnie są wakaty na pracę zdalną, czy też nie.

Ciekawostką jest fakt, że niezależnie do której z powyższych 4 firm wyślesz zapytanie o pracę zdalną, to na 90% odpowiedź będzie: „Roche” 🙂 Roche, gigant farmaceutyczny, jest jednym z największych klientów wszystkich dużych firmy outsourcingowych w Polsce, udostępniającym możliwość pracy zdalnej. Co więcej, jest on często ich jedynym klientem umożliwiającym pracę w takiej formie. Początkowo niepokoiła mnie taka sytuacja. Obawiałem się zarówno pracy wewnątrz wielkiej korporacji, jak i tego czy będę miał możliwość dalszej pracy zdalnej gdy zakończymy obecny projekt dla Roche’a. Obawy okazały się jednak zupełnie niepotrzebne. Po pierwsze projekt, do którego trafiłem jest naprawdę długoterminowy i pracy zdalnej nie zabraknie mi przez co najmniej najbliższy rok, a po drugie programowanie dla korporacji pozytywnie mnie zaskoczyło (planuję nawet napisać odrębny artykuł na ten temat).

Oprócz możliwości pracy zdalnej, największą zaletą wykorzystania pośrednika w postaci firmy Sii jest możliwość realizacji zleceń w formie B2B (chociaż zwykła umowa o pracę również była możliwa). Do Roche’a można również aplikować bezpośrednio, ale z tego co wiem oferują wtedy tylko umowę o pracę i tylko na miejscu z biura w Poznaniu lub Warszawie. Dodatkową zaletą jest to, że gdy jeden projekt się kończy, to Sii bierze na siebie znalezienie kolejnego. Ostatnim, wartym odnotowania atutem jest możliwość korzystania z różnych benefitów, które Sii może wynegocjować dla siebie i swoich współpracowników dzięki własnemu rozmiarowi. Mam tu na przykład na myśli grupowe ubezpieczenie na życie na bardzo korzystnych warunkach, z którego wraz z żoną korzystamy.

Nie ma oczywiście róży bez kolców. Za te wszystkie „udogodnienia” trzeba zapłacić, a dokładniej podzielić się swoim wynagrodzeniem od Roche’a z Sii. O jakiej kwocie mówimy? Nie wiem dokładnie jak to jest w przypadku Sii, bo jak większość firm tego typu nie mówi o tym otwarcie. Inaczej jest jednak z firmą 7N. Ta głośno chwali(ła?) się swoim otwartym modelem 75/25 – czyli programista dostaje 75% kwoty, którą 7N otrzymuje od klienta. Można więc śmiało założyć, że 20-30 procent prowizji to widełki, w których mieści się większość firm outsourcingowych. Dużo, mało? To już musisz ocenić samemu. Wszystko zależy od sytuacji w życiu prywatnym i skłonności do podejmowania ryzyka. W teorii wybór firmy pośredniczącej przenosi na nią ryzyko związane ze znalezieniem programiście zajęcia i zapewnieniem płynności finansowej. Przynajmniej ja tak do tego podchodzę.

Trzeba też spojrzeć na to z drugiej strony. Czy to, że firma outsourcingowa bierze 25% wynagrodzenia oznacza, że pracując bezpośrednio otrzymałbym wynagrodzenie o 25% wyższe? Zakładam, że nie. Generalnie wszystko zależy od umiejętności danej osoby, ale zapewne w większości przypadków nie osiągniesz na starcie takiego pułapu. Dlaczego? Bo klient końcowy też korzysta z tego, że między Tobą, a nim jest pośrednik i „w 25-procentowym pakiecie” płaci za HR, księgowość i inną papierologię, którą przenosi na pośrednika.

Jeśli interesowałoby Cię więcej szczegółów na temat podjęcia współpracy z firmą Sii i pracy zdalnej dla firmy Roche, to zachęcam do pozostawienia komentarza poniżej lub mailowego kontaktu ze mną w tej sprawie.

Upwork i jemu podobne

Na drugim biegunie ryzyka (przynajmniej w teorii) znajduje się pełen freelancing, czyli chwytanie się różnego rodzaju mniejszych lub większych zleceń z różnych źródeł. Ryzyko jest tutaj teoretycznie większe ze względu na konieczność samodzielnego wyszukiwania ofert oraz większa możliwość trafienia na niepłacącego klienta. Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że nawet te mniejsze zlecenia programistyczne będą trwały od kilku tygodni do kilku miesięcy pracy „na pełen etat”, więc czasu na znalezienie kolejnych nie powinno zabraknąć. Pozostaje kwestia zniwelowania ryzyka niewypłacalności klienta. Tutaj z pomocą przychodzą serwisy, na których można zlecić lub wyszukać pracę dla freelancerów. Przykładem takowego jest Upwork.

Upwork powstał w 2015 roku w wyniku rebrandingu połączonych serwisów Elance i oDesk, które przez długie lata przodowały na globalnym rynku zleceń dla freelancerów. Zastanawiasz się dlaczego postanowiłem wspomnieć akurat o tym serwisie? Przyczyna jest prosta – dosyć dobrze znam zasady jego działania i wiem, że po osiągnięciu odpowiedniej reputacji znalezienie kolejnych klientów staje się o wiele łatwiejsze, a przerwy pomiędzy projektami przestają być zmartwieniem. Mój serdeczny przyjaciel od dwóch lat pracuje opierając swoją działalność właśnie o Upwork i na brak zleceń nie narzeka. Czasem wręcz przeciwnie 😉

Gdy spojrzysz na ilość dostępnych freelancerów w serwisie Upwork i bardzo niskie stawki, za które część z nich jest gotowa pracować, możesz zastanawiać się, czy jest sens w ogóle startować. Odpowiedź brzmi: jak najbardziej! Musisz bowiem pamiętać, że Upwork jest portalem o globalnym zasięgu, a więc swoje usługi mogą oferować mieszkańcy różnych zakątków świata, również tych, w których praca za kilka dolarów za godzinę jest bardzo atrakcyjna. Nie znaczy to jednak, że wszyscy zleceniodawcy szukają najtańszej siły roboczej. Część z nich zdążyła się już boleśnie przekonać, że lepiej od razu zbilansować stosunek ceny do jakości, niż dwa razy płacić. Dla niektórych problematycznym może wydawać się również złapanie pierwszego klienta w takim serwisie. To również nie powinien być duży kłopot. Chyba wystarczy, że wspomnę o swoim przypadku – mimo całkowicie zerowej historii w serwisie i braku samodzielnych poszukiwań, raz na jakiś czas jestem zapraszany na różne rozmowy w sprawie dołączenia do projektu, a zapraszający wstępnie oceniają mnie tylko na podstawie wypełnionego profilu. Wydaje się więc, że znalezienie pierwszego klienta, przy odrobinie starań, powinno być tylko kwestią czasu.

Jaką pomoc oprócz gromadzenia ogłoszeń oferuje Upwork? Kluczowa pomoc, to gwarancja wypłacalności przy rozliczaniu się godzinowym. Wygląda to tak, że na Twoim komputerze w tle, w trakcie pracy uruchamiasz aplikację, która monitoruje Twoją aktywność i zlicza przepracowane godziny. Za tak zaraportowane godziny zapłatę dostaniesz bezpośrednio od serwisu Upwork (oczywiście po stawce dogadanej wcześniej z klientem), a ten bierze na siebie kwestię rozliczenia się dalej z Twoim zleceniodawcą. Co serwis ma w zamian? Prowizję 🙂 Całkiem niedawno zmieniła się polityka prowizji w portalu i teraz ich wysokość zależy od stażu pracy. Dzięki temu całkiem szybko można osiągnąć prowizję na poziomie 10%, a od najaktywniejszych osób pobierane jest tylko 5%, co jest moim zdaniem świetnym dealem.

Jeśli interesują Cię szczegóły na temat pracy zdalnej, w któryś z przedstawionych tutaj sposobów, to zapraszam Cię do dołączenia do naszej grupy na Facebooku. Znajdziesz tam m.in. wpis zawierający listę osób, którzy na własnej skórze przetestowali przynajmniej jedną opisaną tutaj ścieżkę.

Startupy, wszędzie startupy…

Startup – bardzo popularny ostatnimi czasy buzzword.

Wymyślać startupy, to każdy by chciał, ale robić nie ma komu 🙂

No właśnie… Wzrost zainteresowania ze strony różnego rodzaju inwestorów zachęca wiele osób do próby wprowadzenia w życie swojego pomysłu na kolejne jedyne w swoim rodzaju narzędzie (np. aplikację webową lub mobilną) ułatwiające życie innym. I chwała im za to 🙂 Ktoś jednak te pomysły musi implementować. I tu do akcji wkraczamy my, programiści.

Ze względu na sporą konkurencję i niedobór specjalistów, twórcy startupów często decydują się zatrudniać programistów z innych zakątków świata, a co za tym idzie, pozwalają im na pracę zdalną. Osobiście znam wiele osób pracujących dla startupów ze Szwajcarii, Niemiec, czy USA.

Jak znaleźć pracę w startupie dla siebie? Jednym ze źródeł są portale typu Upwork. Tam jednak musimy liczyć się z pobieraną prowizją. Jeśli chcemy jej uniknąć to musimy trochę poszperać w internecie. Znalezienie kontaktu do twórców startupów staje się coraz prostsze dzięki serwisom typu AngelList, który ułatwia nawiązanie współpracy bez swojego pośrednictwa. Dobrym sposobem na znalezienie zdalnej pracy w startupie jest również zakomunikowanie swoim znajomym, którzy już w takim startupie siedzą, że jesteście zainteresowani czymś podobnym. Często bowiem jest tak, że twórcy startupów znają innych pomysłodawców, którzy chętnie zatrudnią kogoś z polecenia.

Czy warto obawiać się niewypłacalności lub przedwczesnego zakończenia projektu? Moim zdaniem, coraz częściej nie ma takiej potrzeby. Jeśli tylko nie trafisz na jakiegoś szemranego pseudo-przedsiębiorcę, to nawet najbardziej durnowaty pomysł, przy wsparciu inwestora i odpowiednim finansowaniu, jest w stanie przetrwać rok, dwa lub dłużej. Spośród wszystkich moich znajomych, pracujących nad jakimś startupem, nie słyszałem jeszcze o przypadku, gdzie ktoś byłby niezadowolony, narzekał na wypłacalność lub projekt zakończył się przedwcześnie. Więc albo nie jest tak źle, albo miałem styczność ze zbyt małą liczbą osób pracujących w ten sposób.

Ciekawym przykładem firmy pracującej nad własnym produktem, nieposiadającej żadnego biura, a tym samym działającej całkowicie zdalnie jest Nozbe. Jej produktem jest aplikacja do zarządzania czasem i projektami zainspirowana metodą Getting Things Done. Jeśli chciał(a)byś dowiedzieć się więcej na temat działania firmy Nozbe, to polecam wysłuchać rozmowy Michała Szafrańskiego z Michałem Śliwińskim, założycielem firmy, do której już wcześniej odsyłałem.

Software house’y

Na liście możliwych miejsc, w których można pracować zdalnie nie mogło zabraknąć software house’ów. Ten kto choćby raz uczestniczył w jakiejś większej polskiej konferencji około-Javowej nie mógł nie trafić na firmę SoftwareMill, która jest częstym sponsorem lub współorganizatorem tego typu imprez (np. Scalar, Confitura). Zaryzykuję stwierdzenie, że SoftwareMill jest najlepiej rozpoznawaną firmą Javową zorganizowaną podobnie jak Nozbe – bez żadnego biura, gdzie każdy pracownik działa zdalnie z wybranego przez siebie miejsca.

Jeśli ktoś obraca się bliżej środowiska Ruby, to na pewno słyszał o firmie Arkency, która szczyci się nie tylko organizacją pracy w całkowicie zdalny, ale przy tym jednocześnie całkowicie asynchroniczny sposób. Znaczy to mniej więcej tyle, że pracownicy mogą wybrać nie tylko miejsce, z którego chcą pracować, ale również i porę dnia, która im najbardziej pasuje.

Jak już jesteśmy przy Ruby i pracy zdalnej, to ciężko nie wspomnieć o amerykańskiej firmie 37signals, która często jest uważana za jednego z prekursorów firm zorientowanych na pracę zdalną („remote-oriented” – jeśli nikt jeszcze tego tak publicznie nie nazwał, to będę rościł sobie prawa do uznania mnie jako autora tego sformułowania 😉 ). Ciekawostką może być fakt, że framework Ruby on Rails został zapoczątkowany przez pracowników firmy 37signals w trakcie pracy nad oprogramowaniem Basecamp. W 2014 roku firma zmieniła nazwę na Basecamp, żeby być bardziej kojarzona z ich głównym produktem.

Pozostając na globalnym rynku, warto zainteresować się ofertą nowojorskiej firmy Clevertech. Na podstawie wielkości i rozsiania zespołu po całym świecie wnioskuję, że są bardzo remote-oriented 😉 Nie znam osobiście realiów panujących w tej firmie, ale znam człowieka, który zna człowieka, który tam pracuje od jakiegoś czasu i jest zadowolony. Dodatkowo pamiętam, że często trafiałem na ogłoszenia tej firmy na różnych portalach z ofertami pracy, gdy sam jej szukałem.

Firmą o zbliżonym profilu do Clevertech (tak się przynajmniej na pierwszym rzut oka wydaje), która również może oferować ciekawe zdalne zadania do wykonania, jest Crossover z Teksasu. Tą znam jednak tylko z ofert pracy, na które trafiałem. Nie jestem w stanie więc w tym momencie nic więcej powiedzieć na jej temat. Marcin przedstawił nam jak wygląda współpraca z Crossover, za co jestem mu bardzo wdzięczny. Podejrzewam, że jest on również skłonny odpowiedzieć na dodatkowe pytania, gdyby się tylko takie z Twojej strony pojawiły.

Open Source

Bardzo ciekawą opcją jest praca zdalna dla firm „opiekujących się” oprogramowaniem open source. Osobiście znam kilka osób pracujących dla Red Hata i nie liczę tu tych, z którymi mam styczność głównie przez Twittera. Za to dzięki Twitterowi znam Polaków pracujących zdalnie dla takich firm jak Pivotal, Hazelcast, czy Lightbend.

Dobrą drogą do znalezienia zatrudnienia w jednej z nich jest wcześniejsza kontrybucja projektów open source, które mają pod swymi skrzydłami. Nie oznacza to jednak, że takie firmy zatrudniają wszystkich kontrybutorów po kolei. Trzeba się trochę postarać albo poprzeć swoją kontrybucję ciekawym portfolio lub ugruntowaną wiedzą w danym temacie.

Gdziekolwiek chcesz

Na koniec mam dla Ciebie jeszcze dwie wskazówki. Jeśli planujesz zmianę pracy i chciał(a)byś spróbować pracy zdalnej, ale firma, dla której chciał(a)byś pracować otwarcie nie oferuje takiej możliwości, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby taka propozycja wyszła z Twojej strony. Zapytaj – może firma jest gotowa na takie rozwiązanie, ale nie chce się tym chwalić. A jeśli nie jest gotowa, to może uda Ci się ją do tego przekonać prezentując siebie z jak najlepszej strony. Jeśli firma jest z innego miasta/kraju, do którego i tak nie masz zamiaru się przenosić, to niczego nie tracisz. Co więcej, na pewno sobie o Tobie przypomną, jeśli przez długi czas nie będą mogli znaleźć odpowiedniego kandydata na lokalnym rynku.

Z drugiej strony, jeśli chciał(a)byś spróbować pracy zdalnej, ale nie planujesz zmiany pracy, to może warto zapytać swojego obecnego pracodawcę o taką możliwość. Nie musisz od razu uderzać z propozycją całkowitej pracy zdalnej, ale na przykład 2 dni w tygodniu na początek powinny być jak najbardziej akceptowalne. Jeśli równie rzetelnie będziesz wywiązywać się ze swoich obowiązków pracując zdalnie jak i z biura, to po kilku tygodniach szef nie będzie miał żadnego argumentu, żeby nie pozwolić Ci przejść na całkowicie zdalny tryb pracy.

Pracodawcy, w końcu muszą zrozumieć, że w znaczącej liczbie przypadków nie ma sensu przedzierać się dwa razy dziennie przez korki i tracić czas tylko po to, żeby usiąść do pracy przed laptopem, którego bez zbędnych ceremonii mogliby odpalić we własnym domu.

OSTRZEŻENIE! Odradzam pracę zdalną (przynajmniej tą pierwszą) w modelu, gdzie tylko Ty będziesz pracował(a) zdalnie, a cała reszta firmy będzie działać z biura. W takim wypadku może dojść do sytuacji, że zostaniesz odosobniony i większość ważnych informacji nie będzie do Ciebie docierała, bo zostaną one obgadane gdzieś „przy kawusi” i nikt ich nie spisze w jakimś firmowym wiki, przez co Ty nie będziesz miał(a) o nich pojęcia. Taka sytuacja może skutecznie zniechęcić do zarówno do pracy zdalnej, jak i pracy z danym zespołem w ogóle.

Wnioski

Powyższe zestawienie z całą pewnością nie obejmuje wszelkich możliwych scenariusz na pracę zdalną jako programista. Niemniej jednak starałem się zawrzeć tutaj jak najwięcej przydatnych informacji zebranych na podstawie doświadczeń moich oraz moich znajomych pracujących właśnie w ten sposób. Jeśli Tobie przychodzi do głowy jakaś inna opcja pracy zdalnej lub sam(a) masz doświadczenie w takowej albo chciał(a)byś dodać coś od siebie do tego co napisałem powyżej, to nie krępuj się napisać o tym w komentarzu. Jeśli ten temat Cię zainteresował i masz jakieś dodatkowe pytania, to również zadaj je w komentarzu. Obiecuję odpowiedzieć na wszystkie 🙂

Zachęcam również do dalszego obserwowania mojego bloga poprzez: polubienie fanpage na Facebooku, subskrypcję kanału RSS, zapisanie się do notyfikacji mailowych (formularz "Bądź na bieżąco" po prawej stronie) lub śledzenie mnie na Twitterze. Dzięki temu na pewno niczego nie pominiesz :)

Chcesz więcej? W takim razie zapraszam Cię do dołączenia do dedykowanej grupy na Facebooku, gdzie znajdziesz dodatkowe informacje na poruszane tutaj tematy, możesz podzielić się własnymi doświadczeniami i przemyśleniami, a przede wszystkim poznasz ludzi interesujących się tą samą tematyką co Ty.

BTW. Z uroków pracy zdalnej. Miałem dziś okazje rozmawiać z kolegą, który pracuje w bardzo podobny sposób do mnie. Pochwalił mi się, że na trzy miesiące przeprowadził się do Las Palmas i stamtąd przez ten czas będzie pracował 🙂 Bo może.

1 000 000 zł

Milion złotych. Tak, milion złotych. Milion złotych to cel, który sobie postawiłem jakiś czas temu. Chcę zarobić milion złotych na tym blogu. Do tej pory udało mi się zarobić 239,11 zł, więc jak widzisz jeszcze mi trochę brakuje. Jeszcze nie wiem do końca jak, ale to zrobię. Na pewno nigdy nie będę pobierał żadnych opłat za dostęp do treści, bo tymi chcę się po prostu dzielić. Pierwszym krokiem niech będzie rozpropagowanie bloga wśród jak największej liczby osób. I tu mam prośbę do Ciebie: jeśli uważasz, ten artykuł za wartościowy, to udostępnij go proszę swoim znajomym. Przy lewej lub dolnej krawędzi ekranu znajdziesz przyciski, które Ci to ułatwią. Niezależnie od tego, czy prześlesz ten wpis dalej, czy nie, to ja i tak bardzo Ci dziękuję za doczytanie do tego miejsca! Do przeczytania niebawem.

Picture Credits