(poniższy tekst przeczytasz w 8 min)

Kiedy zaczynałem swoją przygodę z programowaniem na świecie nie było Wi-Fi na każdym rogu, LTE, czy światłowodu doprowadzonego pod drzwi mieszkania. Internet płynął toczył się do wybranych ośrodków w miastach, ewentualnie do szkół na wsiach. W owych czasach książki branżowe były najsensowniejszym źródłem wiedzy. Dziś książki nadal wiodą prym jeśli chodzi o źródło dogłębnego poznania wybranego zagadania. Jednak wraz z rozpędzającym się internetem pojawiła się cała masa innych form przekazywania i zdobywania wiedzy. Dziś chciałbym zaprezentować Ci źródła, z których ja na co dzień korzystam, żeby być na bieżąco z trendami świata (nie tylko) IT.

Kursy off/on-line

Pierwszą rzeczą po książkach z jaką miałem styczność były kursy komputerowe. Najpierw przenoszone na dyskietkach, potem płytach CD, a dopiero po pewnym czasie stały się szerzej dostępne w internecie. Stąd też trochę problem zbieractwa. Kursy początkowo były głównie w formie tekstowej, później pojawiło się wideo i namiastka interaktywności. Dziś, w dobie szybkiego, szeroko-dostępnego internetu przeżywają one swój renesans. Dzięki MOOC-om możesz zdobywać wiedzę z najlepszych uczelni na świecie znajdując się przed ekranem komputera, czy smartfona. Nie ma żadnego problemu, żeby uczyć się od wykładowców z MIT, Stanford, Harvard, Oxford, czy Yale.

Blogi

Rozwój internetu spowodował, że publikowanie treści przestało być domeną pisarzy, czy dziennikarzy. Dziś własne artykuły możesz udostępniać nie wychylając nosa z domu. Blogi stały się potężnym orężem w dzieleniu się i zdobywaniu wiedzy. To dzięki nim możesz zgłębić interesującą Cię tematykę na co najmniej książkowym poziomie. Często jest tak, że z blogów dowiadujemy się znacznie więcej niż z książek, bo czerpiemy informacje od osób praktycznie doświadczonych w danym temacie.

Blogi to również świetne miejsce do „trzymania ręki na pulsie” i obserwowania co w trawie piszczy. Jeśli działasz w okolicach JVM, to mam dla Ciebie świetną informację. Ponad rok temu Tomek Dziurko uruchomił serwis JVM Bloggers agregujący wpisy z dziesiątek polskich (tworzonych przez Polaków) blogów programistycznych obracających się w właśnie w świecie JVM i nie tylko. Dziś pomaga mu wesoła kompania, w której na pewno i Ty jesteś mile widzian[a|y]. A jeżeli sam(a) blogujesz i nie ma Cię jeszcze na liście, to nie wahaj się przygotować pull requesta 😉 Jak wspomniałem w podsumowaniu roku JVM Bloggers to świetne źródło czytelników.

Twitter

Drugim, a może i pierwszym, „pisanym” źródłem bieżących informacji jest dla mnie (i nie tylko) Twitter. Jego niewątpliwym atutem jest fakt, że pojedynczy wpis ograniczony jest do 140 znaków. Dostajesz więc samo mięso, bez zbędnego wodolejstwa. Dodatkowo Twitter od długiego czasu jest popularny wśród programistów z różnych środowisk, a żeby zaczepić kogokolwiek nie potrzebujesz być jego znajomym. Dzięki temu równie prosto możesz wymienić poglądy z zarówno z prezydentem USA, jak i ze mną 😉 Polecam jednak ograniczyć ilość śledzonych osób do sensownej ilości, żeby nie wpaść w pułapkę przeładowania informacją i ignorowania większości z nich.

Cykl artykułów "Vademecum Juniora"

Ten wpis jest częścią cyklu, w ramach którego opisuję moje doświadczenia i spostrzeżenia na temat programistycznego rzemiosła. Cykl jest dedykowany osobom rozpoczynającym swoją przygodę z zawodowym programowaniem lub planują taki krok w przyszłości.

Artykuły składające się na Vademecum Juniora zawierają różne porady, wskazówki i przykłady z pracy jako programista. Nie są one ani uporządkowane chronologicznie, ani mocno ze sobą powiązane. Możesz je więc czytać niezależnie od siebie i w dowolnej kolejności. Polecam jednak zapoznać się z treścią wszystkich wpisów, gdyż wierzę, że z każdego możesz dowiedzieć się czegoś wartościowego.

Podcasty

O podcastach, które słucham i polecam pisałem już wcześniej w artykule: 4 polskie podcasty, obok których nie można przejść obojętnie. Do chwili obecnej lista nie zmieniła się znacząco. Cała czwórka to dla mnie pozycje obowiązkowe. Czasami testuję jakieś nowe słuchowiska, ale żadne nie przebiło się jeszcze na stałe do kanonu lektur 😉

Podcasty mają znaczącą przewagę nad słowem pisanym – możesz je słuchać w trakcie wykonywania różnych innych czynności. Możesz biegać, ćwiczyć, kierować pojazdem, czy zmywać naczynia, a do uszu spływać Ci będzie wiedza 🙂 Jeśli nigdy nie próbował[a|e]ś, to zachęcam. Na początku ciężko było mi się przekonać, a obecnie również i większość książek chłonę w formie audio.

YouTube

YouTube, oprócz dostarczania rozrywki, od bardzo dawna jest źródłem różnych kursów, czy wideocastów. Od jakiegoś czasu rozwija się jednak trend tworzenia vlogów, czyli blogów w formie wideo. I o ile do niedawna YouTube odwiedzałem bardzo sporadycznie, o tyle dzisiaj bacznie obserwuję poczynania trzech czterech wymienionych poniżej panów.

Mirek Burnejko (MiroBurn) i jego daily vlog

Ciekawie prowadzony i fajnie montowany vlog, który jest jednym z celów życiowych autora. Mirek dzieli się swoimi pasjami, poglądami, podejściem do pracy i życia. Można się od niego naprawdę wiele nauczyć.

Mateusz Kupilas (JavaDevMatt) i jego Programista Na/Po Emigracji

Mateusz, to osoba która udowadnia, że done is better than perfect 🙂 Pokazuje jak ktoś z nieperfekcyjną dykcją, jak sam często podkreśla, może odnieść sukces w medium, w którym mówienie jest ważne. Podziwiam go za wytrwałość i sukcesy, które odniósł (m.in. sprzedaż książki, monetyzacja gry). Człowiek warty obserwowania choćby dlatego, żeby zobaczyć, że nie musi być perfekcyjnie żeby było idealnie 😉

Mattias Petter Johansson (mpj) i jego funfunfunction

Pierwszy raz widzę tak charyzmatycznego programistę, który publikuje wideo w internecie i dzieli się swoją wiedzą w tak ciekawy sposób.

Ciekawostką jest to, że o Mattiasie dowiedziałem się przypadkiem z Twittera, podpatrując Łukasza 😉

Maciej Aniserowicz (devstyle.pl) i jego vlog

Maciek zaczął prowadzić tego vloga już po przygotowaniu przeze mnie pierwszej wersji tego artykułu. Kiedy jednak ruszył z YouTubem na poważnie to nie mogłem go tutaj pominąć. Jego gadającą głowę poznałem już wcześniej dzięki innemu medium opartym o video… o tym za chwilkę.

Facebook

Facebook sam w sobie nie jest dobrym medium do zorganizowanego dzielenia się treścią. Wszystko przez algorytmy wyświetlania wpisów na liście newsów, które widzimy. Nie ma bowiem pewności, że jako konto prywatne lub fanpage dotrzesz z opublikowaną treścią do wszystkich obserwujących. Może się bowiem stać tak, że Twój news bez odpowiednio szybkiej reakcji ze strony użytkowników szybko zniknie i część z Twoich fanów nawet go nie zobaczy.

Inaczej jest jednak z grupami na Facebooku. Tu masz pewność, że każdy opublikowany wpis na grupie zostanie wyświetlony członkom danej grupy. Grupy można więc traktować jak fora, które jeszcze kilka lat temu były bardzo popularne w internecie. Ja również postanowiłem wykorzystać ten fakt i stworzyłem dedykowaną grupę dla tego bloga. Jeśli jeszcze Cię tam nie ma, to zapraszam 🙂

Snapchat

Snapchat!? Ten Snapchat!? Gościu, co Ty?” – jeśli to była pierwsza myśl jaka przyszła Ci do głowy, to pora, żebyś zobaczył(a) w jakim stylu Maciej Aniserowicz przekazuje swoje „cmentarne” przemyślenia. Absolutny top polskiego programistycznego Snapchata. Niestety, mimo długiej listy kont programistów, którą możesz znaleźć w DevSnapie stworzonym przez Andrzeja Krzywdę, niewielu z nich dzieli się regularnie swoimi doświadczeniami właśnie przez to medium. Wśród osób, które warto dodać na starcie mogę Ci polecić: Andrzej Krzywda, Jakub Mrugalski, Marcin Zajkowski, Paweł Sawicz, Michał Taszycki, Robert Pankowecki, Tomasz Łukawski, Dariusz Pawlukiewicz i oczywiście koniecznie wcześniej wspomniany Maciej Aniserowicz. To są programiści regularnie snapujący (o ile tak to się nazywa? 🙂 ) i warci wysłuchania. Na Snapchacie znajdziesz również mnie, ale (na razie?) nie zaliczam się do tych aktywnych osób.

Snapchat w 2016 roku stał się bardzo popularny nie tylko wśród programistów. Nie trzeba długo szukać, żeby znaleźć subiektywne listy osób wartych obserwowania (przykład 1, przykład 2, przykład 3). Potestuj go przez kilka dni i zobacz czy taka forma przekazu będzie Ci odpowiadać.

Slack

Slacka nie da się w świecie programistów nie kojarzyć. Ale czy wiesz, że jest dedykowany Slack dla polskich devów? Nie powiem Ci niestety jak wygląda jego aktywność i poziom merytoryczny rozmów, bo sam go nie testowałem. W momencie, kiedy to piszę zarejestrowanych jest 1928 osób, z czego 110 online. Sama idea integrowania społeczności na Slacku sprawdza się całkiem dobrze, co przetestowaliśmy w ramach grupy Toruń JUG. Jeśli interesuje Cię, co dzieje się w toruńskiej branży IT, to zapraszam 🙂

Epilog

Jak widzisz powyżej zdobywać wiedzę i wymieniać doświadczenia możesz praktycznie poprzez dowolne medium współczesnego internetu. Przykład Twittera i Snapchata pokazuje, że z każdego, nawet najbardziej specyficznego serwisu społecznościowego można zrobić dobry użytek.

Niniejszy wpis opublikowałem jako część Vademecum Juniora, ale podejrzewam, że również wielu starych wyjadaczy zdziwi się z jak wielu miejsc może czerpać wiedzę i inspiracje. A jak jest u Ciebie? Czy któraś z powyższych pozycji Cię zaskoczyła? A może masz jakieś inne ciekawe źródło wiedzy, które mnie zaskoczy? Nie wahaj się podzielić tym w komentarzu poniżej.

Zachęcam również do dalszego obserwowania mojego bloga poprzez: polubienie fanpage na Facebooku, subskrypcję kanału RSS, zapisanie się do notyfikacji mailowych (formularz "Bądź na bieżąco" po prawej stronie) lub śledzenie mnie na Twitterze. Dzięki temu na pewno niczego nie pominiesz :)

Chcesz więcej? W takim razie zapraszam Cię do dołączenia do dedykowanej grupy na Facebooku, gdzie znajdziesz dodatkowe informacje na poruszane tutaj tematy, możesz podzielić się własnymi doświadczeniami i przemyśleniami, a przede wszystkim poznasz ludzi interesujących się tą samą tematyką co Ty.

1 000 000 zł

Milion złotych. Tak, milion złotych. Milion złotych to cel, który sobie postawiłem jakiś czas temu. Chcę zarobić milion złotych na tym blogu. Do tej pory udało mi się zarobić 1 126,38 zł, więc jak widzisz jeszcze mi trochę brakuje. Jeszcze nie wiem do końca jak, ale to zrobię. Na pewno nigdy nie będę pobierał żadnych opłat za dostęp do treści, bo tymi chcę się po prostu dzielić.

Pierwszym krokiem niech będzie rozpropagowanie bloga wśród jak największej liczby osób. I tu mam prośbę do Ciebie: jeśli uważasz, ten artykuł za wartościowy, to udostępnij go proszę swoim znajomym. Przy lewej lub dolnej krawędzi ekranu znajdziesz przyciski, które Ci to ułatwią. Niezależnie od tego, czy prześlesz ten wpis dalej, czy nie, to ja i tak bardzo Ci dziękuję za doczytanie do tego miejsca! Do przeczytania niebawem.

PS. Jeżeli poszukujesz atrakcyjnego konta firmowego, osobistego, oszczędnościowego, czy ciekawej lokaty bankowej, to zapraszam Cię do przyjrzenia się odpowiedniemu rankingowi. Być może upieczesz dwie pieczenie na jednym ogniu - ustrzelisz ciekawą okazję dla siebie i dorzucisz cegiełkę do "bańki" dla mnie 😉

Picture Credits