Tekst na 6 min czytania

Dzisiejszy wpis jest pierwszym z serii recenzji książek, które przeczytałem i jestem Ci w stanie z ręką na sercu polecić. Na początek zachęcam do sięgnięcia po książkę „Steve Jobs” autorstwa Waltera Isaacsonaświetną biografię jednej z najbardziej rozpoznawanych postaci technologicznych naszych czasów.

Zawartość

Książka „Steve Jobs” jest pozycją dużego kalibru. 732 strony mówią same za siebie. Nie oznacza to jednak, że jest to pozycja ciężka i na siłę przeciągana. Wręcz przeciwnie, zawiera ona bardzo konkretny opis bogatego życia tytułowej postaci. Mnie szczególnie przypadły do gustu początkowe fragmenty opisujące lata dzieciństwa, młodości i opis tego jak doszło do narodzin firmy Apple Computer Inc. Całą treść książki idealnie przedstawia opis zaczerpnięty ze strony wydawnictwa Insignis:

Opierając się na ponad czterdziestu rozmowach z Jobsem, przeprowadzonych w ciągu dwóch lat, a także na wywiadach z ponad setką osób: członkami rodziny, przyjaciółmi, przeciwnikami, konkurentami i kolegami Jobsa, Walter Isaacson spisał wciągającą opowieść o pełnym wzlotów i upadków życiu oraz płomiennej osobowości twórczego przedsiębiorcy, którego wykraczająca poza wszelkie schematy pasja i perfekcjonizm zrewolucjonizowały sześć branż: komputery osobiste, filmy animowane, muzykę, telefony, tablety i publikacje cyfrowe.

W czasach, kiedy społeczeństwa całego świata dążą do zbudowania gospodarek ery cyfrowej, Jobs pozostaje najbardziej wyrazistą ikoną wynalazczości i wyobraźni kształtującej rzeczywistość. Wychodząc z przeświadczenia, że najlepszym sposobem stworzenia wartości w XXI wieku jest zintegrowanie kreatywności z technologią, założył firmę, w której nieskrępowane niczym wizjonerstwo połączyło się z zadziwiającymi osiągnięciami nowoczesnej techniki.

Choć Jobs współpracował przy powstawaniu tej książki, nie domagał się ani kontroli nad tym, co zostanie w niej ujęte, ani nawet prawa do przeczytania jej przed wydaniem. Niczego nie zatajał, wręcz przeciwnie: zachęcał ludzi, których znał, do szczerych wypowiedzi.

O osobach, z którymi pracował i rywalizował, wypowiadał się bez ogródek, czasem nawet brutalnie. A równie szczere relacje przyjaciół, wrogów i kolegów Jobsa sprawiają, że jego pasje, pragnienia, perfekcjonizm, artyzm, przewrotność i obsesyjna potrzeba kontroli – słowem: wszystko to, co ukształtowało jego podejście do biznesu oraz doprowadziło do powstania innowacyjnych produktów – poznajemy bez upiększeń i koloryzowania.

Gnany przez wewnętrzne demony, Jobs potrafił doprowadzać swoje otoczenie do furii i rozpaczy. Ale jego żywiołowa osobowość i tworzone przez niego produkty były ściśle zespolone – podobnie jak warstwa sprzętowa i oprogramowanie urządzeń Apple – funkcjonując jak jeden zintegrowany organizm. Przemawiająca do wyobraźni historia Jobsa ukazuje, jak ważne są w życiu pomysłowość, siła charakteru, talenty przywódcze i wierność wartościom.

Dwa słowa ode mnie

Omawianą dziś książkę miałem przyjemność słuchania w formie audiobooka. Nie do końca wiem czyja to zasługa, Steve’a Jobsa jako wyjątkowo barwnej postaci, Waltera Isaacsona jako świetnego autora, czy Jarosława Łukomskiego jako perfekcyjnego lektora, ale w trakcie lektury byłem o włos od zdecydowania się na zakup iPhone’a. A że zbiegło się to z momentem, w którym poszukiwałem następcy mojego wysłużonego Samsunga Galaxy S II, to naprawdę niewiele brakowało 😉

Upraszczając, świat z grubsza dzieli się na dwa fronty: wyznawców Apple’a, którzy są skłonni kupić nawet książkę ze zdjęciami za 300 dolarów, oraz całą resztę, która szydzi z tych pierwszych. Przed przeczytaniem biografii Jobsa definitywnie należałem do tych drugich. W trakcie lektury zdałem sobie jednak sprawę, że znajduję się po tej stronie głównie z niewiedzy, a pomiędzy czarnym i białym jest jeszcze bardzo rozpięta skala szarości. Książka pokazała mi jak wielkim wizjonerem (i trudnym w obyciu człowiekiem) był Steve Jobs i uzmysłowiła jaka idea mu przyświecała. Idea stworzenia zamkniętego software’owo-hardware’owego ekosystemu, który całkowicie współgrałby ze sobą dostarczając użytkownikom zarówno designerskie, jak i intuicyjne rozwiązania. W dużej mierze udało mu się tego dokonać, wprowadzając na rynek iPoda, iPhonaiPada, a także tworząc serwis iTunes. Wielu przed nim próbowało wprowadzać podobne rozwiązania, ale wszystkie kończyły się fiaskiem. Przyjęły się dopiero rozwiązania firmy Apple pod przewodnictwem Jobsa.

Z książki można dowiedzieć się wielu szczegółów z życia prywatnego i zawodowego Jobsa. Ciekawostką dla mnie był fakt, że Jobs został wyrzucony z Apple, firmy, której był współzałożycielem, by powrócić do niej po ponad 10 latach, kiedy to Apple „kupiło” inną firmę, którą założył. Była to firma NeXT. Zaskoczyło mnie również, że jeden z moich ulubionych filmów animowanych – Toy Story, powstał w firmie prowadzonej przez Steve’a Jobsa. Pixar bowiem, bo o nim mowa, został kupiony przez Jobsa od samego George’a Lucasa! Co również było dla mnie sporą niespodzianką 🙂

W internecie można znaleźć wiele memów porównujących Jobsa do Dennisa Ritchie, m.in. ze względu na to, że jeden zmarł tydzień po drugim. Zarzucają one m.in. ignorowanie dokonań Ritchie i szydzą z gloryfikacji osiągnięć Jobsa. Niestety prawda jest taka, że żeby ktoś docenił Twoją pracę, musisz potrafić ją sprzedać, w jakiejkolwiek formie by to nie było. Gdyby nie działy marketingu to podbijalibyśmy teraz karty na zakładzie o godzinie 7 każdego ranka, programowali wyłącznie hobbystycznie w piwnicach i mogli tylko pomarzyć o 15 tysiącach miesięcznie. Jeżeli zobaczysz kiedyś podobne porównanie, to pomyśl sobie o dokonaniach Nicoli TesliThomasa Edisona. Mimo znaczącej przewagi umysłowej tego pierwszego, to o tym drugim uczymy się w szkole. Dlaczego? Bo potrafił sprzedać to co wymyślił, podczas gdy Tesla coraz częściej kojarzyć się będzie z marką samochodów elektrycznych.

Polecam zapoznać się z pozycją autorstwa Waltera Isaacsona w szczególności tym osobom, które uważają produkty Apple za niewarte swojej ceny, wyznawców Apple’a za _______ (tu wstaw dowolne obraźliwe słowo), a samego Jobsa za szarlatana. Omawiana książka uzmysłowiła mi, że większość produktów stworzonych przez Apple pod przewodnictwem Jobsa wyprzedzała swoje czasy. Tak naprawdę dopiero teraz, ponad 5 lat po śmierci Steve’a Jobsa inne firmy zdołały dogonić (a może i przegonić Apple) w jakości oferowanych produktów. Wizjonerstwo Jobsa przyczyniło się pośrednio do upadku takich marek jak Nokia, Motorola, czy BlackBerry. Marek, które zanim spostrzegły potencjał w produktach oferowanych przez Apple, to były już tak daleko w tyle, że nigdy nie udało się im odrobić straconego dystansu.

Zachęcam również do dalszego obserwowania mojego bloga poprzez: polubienie fanpage na Facebooku, subskrypcję kanału RSS, zapisanie się do notyfikacji mailowych (formularz "Bądź na bieżąco" po prawej stronie) lub śledzenie mnie na Twitterze. Dzięki temu na pewno niczego nie pominiesz :)

Chcesz więcej? W takim razie zapraszam Cię do dołączenia do dedykowanej grupy na Facebooku, gdzie znajdziesz dodatkowe informacje na poruszane tutaj tematy, możesz podzielić się własnymi doświadczeniami i przemyśleniami, a przede wszystkim poznasz ludzi interesujących się tą samą tematyką co Ty.

1 000 000 zł

Milion złotych. Tak, milion złotych. Milion złotych to cel, który sobie postawiłem jakiś czas temu. Chcę zarobić milion złotych na tym blogu. Do tej pory udało mi się zarobić 1 126,38 zł, więc jak widzisz jeszcze mi trochę brakuje. Jeszcze nie wiem do końca jak, ale to zrobię. Na pewno nigdy nie będę pobierał żadnych opłat za dostęp do treści, bo tymi chcę się po prostu dzielić.

Pierwszym krokiem niech będzie rozpropagowanie bloga wśród jak największej liczby osób. I tu mam prośbę do Ciebie: jeśli uważasz, ten artykuł za wartościowy, to udostępnij go proszę swoim znajomym. Przy lewej lub dolnej krawędzi ekranu znajdziesz przyciski, które Ci to ułatwią. Niezależnie od tego, czy prześlesz ten wpis dalej, czy nie, to ja i tak bardzo Ci dziękuję za doczytanie do tego miejsca! Do przeczytania niebawem.

PS. Jeżeli poszukujesz atrakcyjnego konta firmowego, osobistego, oszczędnościowego, czy ciekawej lokaty bankowej, to zapraszam Cię do przyjrzenia się odpowiedniemu rankingowi. Być może upieczesz dwie pieczenie na jednym ogniu - ustrzelisz ciekawą okazję dla siebie i dorzucisz cegiełkę do "bańki" dla mnie 😉

Picture Credits
  • Zdjęcie Steve’a Jobsa zaczerpnąłem z losowo wybranej strony internetowej. Specjalnie nie wrzucam odnośnika, gdyż jest ono tak popularne w Sieci, że właściciel strony na 100% nie był jego autorem. Z kolei znalezienie autora byłoby zbyt czasochłonne.