Na naszej grupie na Facebooku co jakiś czas pojawia się pytanie o usługę wielowalutową do odbierania przelewów lub płacenia w obcych walutach. W odpowiedziach, proponowanym rozwiązaniem jest między innymi konto Revolut. Sam jestem jego użytkownikiem od prawie dwóch lat. Trzy tygodnie temu wybrałem się z kartą Revolut za granicę. Po przetestowaniu jak sprawnie to działa, postanowiłem napisać ten artykuł.

Więcej niż konto walutowe

Revolut już dawno przestał być tylko usługą wielowalutową. Fintech rozwija się bardzo prężnie i na swoim koncie udostępnia choćby obrót giełdowy, możliwość kupowania kryptowalut, przekazywania darowizn, usługę concierge, wykupowanie ubezpieczeń i pewnie jeszcze kilka innych rzeczy. Do tego cała masa statystyk.

Pomimo tych wszystkich nowości, ja trwam przy nim wyłącznie ze względu na jego wielowalutowość. A ta jest naprawdę zacna: korzystne kursy walut, natychmiastowa wymiana w 30 walutach FIAT, możliwość płacenia w 150 walutach. Ja co prawda wszystkich nie przetestowałem 😉 ale te najpopularniejsze owszem.

Dlaczego lubię konto Revolut?

Sam nie zaufałem (jeszcze?) Revolutowi na tyle, żeby trzymać w nim jakieś „większe” pieniądze przez długi czas. Służy mi głównie jako swego rodzaju „przekaźnik” przy płatnościach w walucie innej niż złotówki. Chociaż czasem i złotówki się zdarzają, kiedy nie chcę gdzieś podawać danych mojej głównej karty bankowej. I tu pojawia się pierwsza z cech, za którą lubię Revoluta – możliwość dodawania kart wirtualnych. Nie dostaję w takim przypadku „plastiku” do portfela, a jedynie dane karty zapisane na moim koncie. W przypadku jakiegoś wycieku danych takiej karty momentalnie mogę odciąć ją od konta.

Właśnie! Łatwość zarządzania kartami to kolejna rzecz, która mi się tu podoba. Każdą z kart mogę zablokować jednym dotknięciem z poziomu aplikacji mobilnej. A tak… zapomniałem wspomnieć, że centrum dowodzenia kontem znajduje się tylko i wyłącznie w aplikacji mobilnej. Każda z kart może mieć swój własny miesięczny limit wydatków, a w fizycznych kartach w dowolnym momencie mogę włączyć lub wyłączyć: płatności zbliżeniowe, płatności za pomocą paska magnetycznego, wypłaty z bankomatów, czy transakcje online. Mogę też aktywować/dezaktywować opcję bezpieczeństwa opartego na lokalizacji. Tego nie testowałem, ale podejrzewam, że przy włączonej opcji porównywana jest lokalizacja telefonu z lokalizacją transakcji dokonanej kartą i te niepasujące są blokowane.

Funkcją dopełniającą całość moich potrzeb są błyskawiczne doładowania. Dzięki wykorzystaniu Google Pay przez Revoluta mogę za darmo, w mgnieniu oka przelać sobie pieniądze z polskiego banku, bez konieczności czekania na kolejną sesję Elixir, czy kolejny „dzień roboczy”, jak to bywa w świecie „normalnych” banków.

Uwaga! Testowane na ludziach!

Do listopada tego roku, wszystkie te funkcje testowałem „na spokojnie” zza domowego biurka. Na początku listopada, podczas krótkiego pobytu w Anglii, przetestowałem wszystko „w boju”. Kiedy stojąc przy kasie okazało się, że wykorzystałem miesięczny limit, w ciągu kilku sekund, poprzez aplikację mobilną, byłem w stanie go rozszerzyć i spokojnie zapłacić. Kiedy wieczorem spostrzegłem, że środków na koncie Revolut może mi zabraknąć, nie miałem żadnego problemu z natychmiastowym doładowaniem. W sumie nie skorzystałem z Revoluta tylko raz – płacąc 20 pensów za toaletę w centrum handlowym 😀 Była to jedyna gotówka jaką w czasie tego wyjazdu wydałem 🙂

Zgarnij 40 złotych bonusu!

Jeżeli zastanawiasz się nad założeniem konta Revolut, to teraz jest dobry moment. Trwa właśnie akcja (do 8 grudnia 2019 roku), w której korzystając z czyjegoś linku referencyjnego (i wykonując kilka prostych akcji) zgarniasz 40 złotych bonusu, który wyląduje na Twoim koncie. Osoba polecająca również zgarnia 40 złotych bonusu, więc jeśli skorzystasz z mojego linku, będzie mi bardzo miło 🙂

Podsumowanie

Teraz czekam na Twoją opinię. Dlaczego/za co lubisz/nie lubisz Revoluta? Co Ci się najbardziej podoba? Co Cię najbardziej w nim drażni? Chętnie się tego dowiem. Jeśli masz ochotę, podziel się swoimi spostrzeżeniami w komentarzu poniżej.

Picture Credits
  • prywatne archiwum (zdjęcie ze wspomnianego wyjazdu)