Konferencja infoShare 2018 już za nami. Tak jak planowałem udało mi się na nią wybrać. Pojechałem tam po raz pierwszy, chociaż była to już jej dwunasta odsłona.

Co tam się działo?

Główna część konferencyjna trwała dwa dni (we wtorek i środę) i w zależności od rodzaju biletu można było wybierać prelekcje z trzech lub sześciu ścieżek. Dodatkowo, równolegle prowadzone były trzy ścieżki warsztatowe. Na wybrane przez siebie warsztaty można było wejść za dodatkową opłatą. Całodniowe warsztaty prowadzone były również w poniedziałek poprzedzający dni konferencyjne.

Prelekcje i warsztaty to jedno. Można je spotkać na większości małych i dużych konferencji. To co działo się wokół przerosło moje pojęcie 😉 Zaczynało się od skromnego before party w poniedziałkowy wieczór, poprzez networking party (z koncertem Ørganka) wtorkowego wieczoru, a kończąc na after party w środę. Kończąc to złe słowo, bo w czwartek można było kontynuować networking podczas kilkugodzinnego rejsu po Zatoce Gdańskiej. Rozmowy na statkach były również w środę, ale dla węższego grona uczestników. Dodatkowo, środę można było zacząć aktywnie – biegnąc wspólnie na konferencje z plaży Jelitkowo. Uff… mam nadzieję, że niczego nie pominąłem.

Charakterystyka

infoShare nie jest typową konferencją programistyczną, jak Confitura, GeeCON, Devoxx, czy wiele innych podobnych. Zaiste jest to konferencja technologiczna, zgodnie z tym jak się pozycjonuje. Na takim wydarzeniu jeszcze nie byłem i drugiego takiego w Polsce nie kojarzę.

Oprócz sporej dawki wiedzy około-programistycznej podzielonej na trzy ścieżki była również ścieżka na największej sali, na której odbywały różnego rodzaju inspirujące prelekcje traktujące o tym co dzieje się i dziać będzie na styku technologii i biznesu. Była również ścieżka marketingowa, gdzie domorośli blogerzy tacy jak ja 😉 mogli podciągnąć swoje umiejętności docierania z treściami do szerszego grona. Równoległe do tego wszystkiego 20 startupów rywalizowało o nagrodę 20 tysięcy euro prezentując to czego do tej pory dokonali, a kiedy scena nie była przez nich zajęta, odbywały się na niej różnego rodzaju prelekcje około-startupowe.

8 tysięcy ludzi

Największą konferencją na jakiej byłem do tej pory był Devoxx Poland w Krakowie, na którym to pojawia się 2-2,5 tysiąca uczestników. Szacowano, że na infoShare 2018 pojawi się 6000+ osób. Faktycznie, przy 8 tysiącach zapisanych (informacja z otwarcia wydarzenia) mogło tak być. Intrygowało mnie jak to będzie wyglądało logistycznie i czy się przypadkiem nie zadepczemy na korytarzach 😉

Żyję… nie zostałem zadeptany (i raczej nikogo nie zadeptałem). Podstawową robotę zrobiła lokalizacja. AmberExpo naprawdę daje rade.

#infoShare 2018 #venue #outside

Post udostępniony przez  Piotr Prądzyński (@prondzyn)

#infoShare 2018 #venue #inside

Post udostępniony przez  Piotr Prądzyński (@prondzyn)

Samo miejsce nie udźwignęłoby jednak kilku tysięcy ludzi „na korytarzu”. Tłok byłby niemiłosierny. Przecież Devoxx Poland również odbywa się w świetnym ICE w Krakowie, ale kiedy dwa tysiące ludzi wychodzi w tym samym czasie na przerwę to miejscami ciężko jest się przemieszczać. Jak ten problem rozwiązało infoShare? Likwidując przerwy 😉 i wprowadzając asynchroniczną agendę – rzeczy, z którymi również spotkałem się po raz pierwszy.

Plusy

Zazwyczaj na kilku-ścieżkowych konferencjach jest tak, że poszczególne sesje odbywają się w tych samych okienkach czasowych, pomiędzy którymi są krótkie przerwy umożliwiające uczestnikom przejście do innej sali. Na infoShare było zupełnie inaczej. Okienka czasowe sesji w różnych salach nie pokrywały się ze sobą, a przerwy pomiędzy poszczególnymi sesjami w ogóle nie były przewidziane. To spowodowało, że duża część uczestników większość czasu spędziła w salach, a nie na korytarzach. Efekt był spektakularny, bo poziom zatłoczenia był porównywalny do poziomu zatłoczenia konferencji na kilkaset osób odbywającej się w jakimś niedużym hotelu.

Asynchroniczna agenda zrobiła także robotę z przerwami na lunch – te na różnych salach były wyznaczone o różnych porach, dzięki czemu nie było efektu ogromnej pielgrzymki do koryta o wyznaczonej godzinie. Dodatkową pomoc niosło tu 19 food tracków, które dostępne były praktycznie od rana do wieczora – nie dość, że wyprowadziły większość tłumu na zewnątrz, to pozwalały zjeść o dowolnie wybranej przez siebie porze dnia.

Minusy

Niestety asynchroniczna agenda i brak przerw miał również kilka minusów. Przy agendzie z równymi slotami czasowymi ma się tylko jeden dylemat – którą prelekcję z danego okienka wybrać. W przypadku asynchronicznej agendy zdarzało się tak, że prelekcja z jednej sali nadkładała się na dwa wykłady w innej sali. Albo było tak, że jedna prelekcja ucinała kawałek innej ciekawej prelekcji. Możliwych jest tu kilka różnych kombinacji.

Brak przerw również nie pomagał. W przypadku wszelkich problemów technicznych (a te zdarzały się nagminnie gdy prelegent próbował podłączyć sprzęt pewnej marki z nagryzionym jabłkiem w logo) na scenach kumulowały się opóźnienia. Drugiego dnia na największej scenie była półgodzinna obsuwa. Niby nie dużo, ale biorąc pod uwagę fakt, że prelekcje trwały od 10 do 50 minut, to nie wygląda to już tak dobrze. Dorzucając do tego asynchroniczność ścieżek wychodziło na to, że jedynie poranne wystąpienia się zgadzały, a zaplanowanie osobistej agendy i wypełnienie jej w 100% graniczyło z cudem. Coś za coś.

Obejście tego problemu było dosyć proste – trzeba było bardziej pesymistycznie podejść do planowania dnia i wybrać sobie prelekcje rozstrzelone w czasie. Co też drugiego dnia uczyniłem, jednocześnie poświęcając więcej czasu na networking.

Jeszcze jedna drobna uwaga

Jedyną rzeczą, której trochę mi brakowało to woda i napoje. Na sali znajdowało się kilka stoisk z kawą, z których większość była dostarczana przez wystawiających się na konferencji sponsorów, jedno stoisko z sokiem pomarańczowy (również sponsorskie) i kilka poukrywanych (w zasadzie to znalazłem tylko jeden) dystrybutorów wody. Jako osoba niepijąca kawy muszę się na przyszłość zaopatrywać we własne zapasy, bo dystrybutor szybko wysechł i nie był uzupełniany, a żeby dostać kubek soku trzeba było swoje odstać. Na szczęście nie było na tyle gorąco, żeby brak napojów naprawdę porządnie doskwierał.

Moja ścieżka

Jeśli miałbym podsumować poziom prelekcji patrząc przez pryzmat wyłącznie tych, na których byłem, to powiedziałbym, że było bardzo solidnie. Znakomita większość wystawionych przeze mnie ocen oscylowała pomiędzy 4 i 5, a byłem na:

What neural networks can (and cannot yet) do? (Piotr Migdał)

(Deep) Learning to Fly (Błażej Kubiak & Krzysztof Kudryński)

Hackowanie prawników (Piotr Konieczny)

O treściach, które tworzą społeczność. Czyli jak pisać, żeby angażować. (Janina Bąk & Kamil Kozieł)

147 Skills You Need To Build An Online Conversion Funnel (Ewa Wysocka)

Prowadź biznes, ciesz się życiem (Przemysław Pająk)

Elasticsearch (R)Evolution – You Know, for Search… (Philipp Krenn)

Reactive programming: lessons learned (Tomasz Nurkiewicz)

#ZaufanieCzyliWaluta – spotkanie autorskie z Michałem Szafrańskim #AMA (Michał Szafrański feat. Arlena Witt)

No Office – work is not a place to go, it’s a thing that you do – how to build your company without building your office. (Michael Śliwinski)

Git – lessons learned (Paweł Węglewski)

Szczęśliwy programista? Kluczowe wskazówki do udanej kariery w IT (Maciej Aniserowicz)

Jaguar Land Rover from Internal Combustion Engine (ICE) to Autonomous Connected Electric (ACE) (Andrei C. Lordache)

Życie na własnych zasadach – jak szukać celu, radzić sobie z trudnościami i odnaleźć się jako solopreneur (Michał Szafrański)

Podsumowanie

Z perspektywy osoby, która zorganizowała kilka meetingów w swoim życiu, wiem ile pracy trzeba włożyć, żeby zorganizować choćby drobne wydarzenie, które byłoby dopięte na ostatni guzik. Przy skali jaką ma infoShare drobne mankamenty, które zauważyłem są naprawdę pomijalne. Jestem naprawdę pod wrażeniem organizacji tego wydarzenia (czego można się domyśleć po tytule niniejszego artykułu 😉 ) i edycja 2018 na pewno nie jest ostatnią, na której się pojawiłem. Do zobaczenia!

Bądź na bieżąco!

Podobają Ci się treści publikowane na moim blogu? Nie chcesz niczego pominąć? Zachęcam Cię do subskrybowania kanału RSS, polubienia fanpage na Facebooku, zapisania się na listę mailingową:




Uwaga! Jeżeli w ciągu 24-godzin od zapisania się na listę mailingową nie otrzymasz wybranego przez siebie prezentu to skontaktuj się ze mną.

Zgoda? Zapisując się do newslettera wyrażasz zgodę na przesyłanie Ci starannie wyselekcjonowanych informacji marketingowych. Powyższe dane są przechowywane w systemie MailChimp i nie są udostępniane nikomu więcej.

lub śledzenia mnie na Twitterze. Generalnie polecam wykonanie wszystkich tych czynności, bo często zdarza się tak, że daną treść wrzucam tylko w jedno miejsce. Zawsze możesz zrobić to na próbę, a jeśli Ci się nie spodoba – zrezygnować :)

Chcesz więcej? W takim razie zapraszam Cię do dołączenia do powiązanych grup na Facebooku, gdzie znajdziesz dodatkowe informacje na poruszane tutaj tematy, możesz podzielić się własnymi doświadczeniami i przemyśleniami, a przede wszystkim poznasz ludzi interesujących się tą samą tematyką co Ty.

W grupie Programista Na Swoim znajdziesz wiele doświadczonych osób chętnych do porozmawiania na tematy krążące wokół samozatrudnienia i prowadzenia programistycznej działalności gospodarczej. Vademecum Juniora przeznaczone jest zaś do wymiany wiedzy i doświadczeń na temat życia, kariery i problemów (niekoniecznie młodego) programisty.

1 000 000 zł

Milion złotych. Tak, milion złotych. Milion złotych to cel, który sobie postawiłem jakiś czas temu. Chcę zarobić milion złotych na tym blogu. Do tej pory zebrało się 34 228,77 zł, więc jak widzisz jest już co pokazać, ale do celu nadal sporo brakuje. Jeszcze nie wiem do końca jak, ale to zrobię. Na pewno nigdy nie będę pobierał żadnych opłat za dostęp do treści, bo tymi chcę się po prostu dzielić.

Wysoko ponad ten milion stawiam na szerzenie wiedzy i dotarcie do jak największej liczby osób. I tu mam prośbę do Ciebie: jeśli uważasz, ten artykuł za wartościowy, to udostępnij go proszę swoim znajomym. Przy lewej lub dolnej (na małych wyświetlaczach) krawędzi ekranu znajdziesz przyciski, które Ci to ułatwią. Jeżeli ich nie widzisz, to najprawdopodobniej zostały zablokowane przez Twój program do blokowania reklam. Niezależnie od tego, czy prześlesz ten wpis dalej, czy nie, to ja i tak dziękuję Ci serdecznie za doczytanie do tego miejsca! Do przeczytania niebawem.

PS. Jeśli mój blog przypadł Ci do gustu tak bardzo, że chciał(a)byś mi się w jakiś sposób odwdzięczyć, to mam dla Ciebie kilka ciekawych propozycji, z których możesz skorzystać. Szczególnie gorąco zachęcam do wsparcia poprzez serwis Patronite, ale jeżeli zdecydujesz się na którąkolwiek z wymienionych opcji, to serdecznie Ci za to DZIĘKUJĘ!

Picture Credits
  • prywatne archiwum
Tribute to Patrons