Którą sieć społecznościową lubisz najbardziej? Sam mam konta na kilku popularniejszych, ale nie nazwałbym się najaktywniejszym użytkownikiem którejkolwiek z nich. Facebooka używał głównie ze względu na fanpage, a może nawet bardziej ze względu na grupy. Mam konto na Instagramie, na którego wrzucę sporadycznie jakieś zdjęcie. Jestem na LinkedIn, którego używam praktycznie wyłącznie do wrzucania informacji o nowych wpisach na blogu. Mam konto na Twitterze. I to właśnie to ostatnie miejsce upodobałem sobie najbardziej.

Ja i Twitter

Konto na Twitterze założyłem szybciej niż stało się to modne 😉 Jestem tam od października 2007 roku i pamiętam, że zarejestrowałem się tylko dlatego, że ktoś stworzył coś na kształt bota, wykorzystującego Twittera do powiadamiania o wynikach meczów Manchesteru United. Takie to były czasy 😛 Później pamiętam chwilę przestoju i powrót do aktywniejszego użytkowania, kiedy serwis zaczął być traktowany bardziej na serio i oprócz gimnazjalistów zaczęły pojawiać się na nim firmy stojące za poszczególnym oprogramowaniem, a także sami programiści. Dzięki temu Twitter stał się narzędziem pozwalającym być na bieżąco ze zmieniającymi się technologicznymi trendami. W międzyczasie pojawili się tam również sportowcy, politycy, dziennikarze i… długo by tutaj wymieniać. Obecnie nawet większość (a może i każde) polskich ministerstw ma oficjalne konto na Twitterze. Co to się porobiło 🙂

Twitter > Facebook

Oczywiście, sporo osób posiadających konta na TT, ma również jakiś profil na Facebooku. Niemniej jednak z mojej perspektywy Facebook jest… przytłaczający? Tak… to chyba dobre określenie. Posiada masę opcji, których ja nie potrzebuję i których nie chciałbym w ogóle widzieć. Ma dużo większą masę użytkowników i bynajmniej nie wiąże się to z lepszą treścią. Wręcz odwrotnie. Dodatkowo Facebook nie serwuje nam wszystkich nowości na głównej stronie, a jedynie to co podoba się jego algorytmom. Co więcej mam wrażenie, że w przypadku osób publicznie znanych, za kontami na Twitterze częściej siedzą bezpośrednio oni, a nie firmy marketingowe, które na co dzień prowadzą ich strony na Facebooku. To tak jakoś „skraca dystans”. Chociaż podkreślam, że to tylko moja teoria niepodparta żadnymi badaniami amerykańskich naukowców. Mój jedyny argument jest taki: znacznie łatwiej jest wyjąć smartfon i napisać dwa, trzy zdania od siebie, niż usiąść przed FB i przygotować esej, który być może zniknie w czeluściach algorytmów.

Plusy i minusy

Kolejną cechą Twittera, za którą go lubię jest zwięzłość – ograniczenie wiadomości do 280 znaków (a wcześniej do 140) to jest to. Nie ma lania wody. Trzeba być zwięzłym i konkretnym. Z kolei moją największą bolączką jest przeładowywanie się głównego widoku. Twitter, w odróżnieniu od Facebooka, pozwala na wyświetlenie wszystkich publikacji obserwowanych osób na jednym widoku. Z jednej strony jest to ogromny plus, bo nic nam nie ucieka. Z drugiej jednak, już przy około 100 obserwowanych, umiarkowanie aktywnych osobach (powiedzmy 1-5 tweetów dziennie) główny widok zapełnia się bardzo szybko, a osoby, które chcemy „obserwować bardziej” czasami giną w tym tłoku. Przechodziłem przez to kilkukrotnie, falami zwiększając i zmniejszając liczbę obserwowanych kont. Raz żałowałem bardziej, raz mniej – w zależności od momentu w życiu 😉

TweetDeck na ratunek!

Do niedawna myślałem, że nie ma wyjścia z tej sytuacji – ot taki urok tego serwisu. Nic bardziej mylnego! Rozwiązanie znalazłem zupełnie przypadkiem, chociaż jego składowe znałem od baaardzo dawna. Kilka dni temu postanowiłem, że założę dedykowane konto pod flutterowy projekt, o którym już napomknąłem. Kiedy to zrobiłem, chciałem mieć swobodny dostęp do obydwu moich kont z poziomu przeglądarki internetowej, bez konieczności ciągłego przelogowywania się. I tak przypomniałem sobie o narzędziu TweetDeck, które kiedyś pokazał mi jeden ze znajomych, używający go właśnie w celu zarządzania wieloma kontami Twittera jednocześnie. Narzędzie jest dostarczane i utrzymywane przez twórców Twittera, więc nie ma obawy o kompatybilność czy cokolwiek podobnego. A landing page reklamuje je w ten sposób:

Tweet like a pro.
The most powerful Twitter tool for real-time tracking, organizing, and engagement. Reach your audiences and discover the best of Twitter.

TweetDeck jest połączony z kontem Twittera, na które jesteśmy zalogowani w przeglądarce, więc nie musimy przechodzić żadnych dodatkowych rejestracji. Jedyne co trzeba zrobić, to podłączyć dodatkowe konta, którymi chcemy z tego poziomu administrować. Zanim to jednak sam zrobiłem, spostrzegłem, że TweetDeck pozwala na znacznie więcej. Główny (i jedyny) widok składa się z konfigurowalnych kolumn, a każda z nich może wyświetlać wybrane przez nas dane. Okazało się, że jednym ze źródeł danych są znane mi od dawna listy. Bawiłem się nimi już kilka lat temu, ale nie przekonały mnie wtedy. Nie widziałem wystarczającej wartości dodanej, która zachęciłaby mnie do ich utrzymywania. Teraz dodałem dwa do dwóch i… BOOM!!!

Rewolucja! Rewelacja!

Zaczęło się wielkie sprzątanie. Po raz kolejny, ale tym razem w ściśle określonym celu i kierunku: czyszczenie osób obserwowanych i przenoszenie ich na dedykowane listy, żeby potem móc je wyświetlić na TweetDecku. Poświęciłem na to trochę czasu, ale efekt przekroczył moje najśmielsze oczekiwania. Na tyle, że postanowiłem podsumować wszystko tutaj. Mam nadzieję, że moja „EUREKA” przyda się również Tobie i pozwoli wycisnąć z Twittera jeszcze więcej. Efekt sprzątania wygląda mniej więcej tak:

Główny widok TweetDecka

Co mnie tak urzekło? Przede wszystkim tematyczna separacja na oddzielne strumienie wiadomości według własnych upodobań. Po drugie: zagospodarowanie całej przestrzeni ekranu praktycznie wyłącznie przez tweety. Trzecia rzecz, to możliwość wyczyszczenia poszczególnej kolumny w dowolnym momencie, dzięki czemu po przejrzeniu informacji możemy je „skasować”:

Główny widok TweetDecka z wyczyszczonymi kolumnami

Te kilka drobnych elementów, złożonych razem sprawia, że możemy przygotować sobie źródło informacji idealnie skrojone pod nas. Aha… zapomniałbym… dodatkowo całym TweetDeckiem może zarządzać bez odrywania rąk od kierownicy klawiatury:

Skróty klawiszowe w TweetDecku

Podsumowanie

Tak, tak, wiem… jeżeli Ty używasz TweetDeck od dawna, to teraz pewnie pukasz się w głowę i śmiejesz z „odkrywcy Ameryki” 😉 Doskonale to rozumiem. I jeżeli jesteś już taki PRO na tym polu, to śmiało podziel się dodatkowymi wskazówkami, które pominąłem, a które sam(a) uważasz za kluczowe. Jeżeli należysz do pozostałej części użytkowników Twittera, która o możliwościach TweetDecka miała pojęcia, to mówię Ci: spróbuj! A potem podziel się wrażeniami.

PS. Pamiętaj również o kluczowej rzeczy w używaniu mediów społecznościowych: nie ważne czy używasz Facebooka, Twittera, YouTube’a, czy Pudelka (no może z tym ostatnim przesadziłem). Najważniejsze jest to, aby osoby, które śledzisz nie zatruwały Twojego mózgu. Pamiętaj, że to Ty decydujesz, kogo obserwujesz. Nieważne czy będzie to czysta rozrywka, czy intelektualne wyzwania. Człowiek raz potrzebuje jednego, innym razem drugiego. I to jest normalne. Nienormalne jest frustrowanie się tym, czym sami się karmimy. Ktoś/coś Cię wkurza? Zablokuj, okryj, wyrzuć, przestań śledzić, czy cokolwiek tam umożliwia Twój ulubiony serwis. Nie warto się denerwować i przeładowywać. Wszystko jest w Twoich rękach. To mówiłem ja… kołcz Kołczan 💪 😀

PPS. Zapomniałbym o jeszcze jednej rzeczy… listy, które stworzyłem na potrzeby mojego TweetDecka, jako że są integralną częścią Twittera, możemy bez problemu przeglądać w aplikacji mobilnej, a pięć z nich możemy przypiąć jako dodatkowe widoki, dzięki czemu są wyświetlane na równi z głównym widokiem. MEGA!


Bądź na bieżąco!

Podobają Ci się treści publikowane na moim blogu? Nie chcesz niczego pominąć? Zachęcam Cię do subskrybowania kanału RSS, polubienia fanpage na Facebooku, zapisania się na listę mailingową:

Dołączając do newslettera #NoweRozdanie2 otrzymasz dostęp do dodatkowych materiałów:

  • PDF: „Jednoosobowa działalność gospodarcza krok po kroku” (do artykułu)
  • PDF: „FAQ: Jak pracuje się dla Roche/Sii?” (do artykułu)
  • PDF: „Jak zmniejszyć prawdopodobieństwo wystąpienia kontroli i co zrobić kiedy urzędnik zapuka do Twoich drzwi?” (do artykułu)

Powyższe dane są przechowywane w systemie Mailchimp i nie są udostępniane nikomu innemu. Więcej szczegółów znajdziesz na stronie polityki prywatności.

lub śledzenia mnie na Twitterze. Generalnie polecam wykonanie wszystkich tych czynności, bo często zdarza się tak, że daną treść wrzucam tylko w jedno miejsce. Zawsze możesz zrobić to na próbę, a jeśli Ci się nie spodoba – zrezygnować :)

Dołącz do grup na Facebooku

Chcesz więcej? W takim razie zapraszam Cię do dołączenia do powiązanych grup na Facebooku, gdzie znajdziesz dodatkowe informacje na poruszane tutaj tematy, możesz podzielić się własnymi doświadczeniami i przemyśleniami, a przede wszystkim poznasz ludzi interesujących się tą samą tematyką co Ty.

W grupie Programista Na Swoim znajdziesz wiele doświadczonych osób chętnych do porozmawiania na tematy krążące wokół samozatrudnienia i prowadzenia programistycznej działalności gospodarczej. Vademecum Juniora przeznaczone jest zaś do wymiany wiedzy i doświadczeń na temat życia, kariery i problemów (niekoniecznie młodego) programisty.

Wesprzyj mnie

Jeżeli znalezione tutaj treści sprawiły, że masz ochotę wesprzeć moją działalność online, to zobacz na ile różnych sposobów możesz to zrobić. Niezależnie od tego co wybierzesz, będę Ci za to ogromnie wdzięczny.

Na wsparciu możesz także samemu zyskać. Wystarczy, że rzucisz okiem na listę różnych narzędzi, które używam i polecam. Decydując się na skorzystanie z któregokolwiek linku referencyjnego otrzymasz bonus również dla siebie.

Picture Credits