Mózg człowieka (a przynajmniej mój 😉 ) jest tak skonstruowany, że po pewnym czasie zapomina złe, stresujące rzeczy, a późniejsze wspomnienia zawierają tylko pozytywne fragmenty przeszłości. Dzieję się tak zawsze, prędzej lub później. Stresujące sytuacje podnoszą nam ciśnienie tuż po ich zaistnieniu. W tym momencie prowodyra całej sytuacji potrafilibyśmy rozerwać na strzępy albo przynajmniej wygarnąć wszystko co o nim myślimy. Z biegiem czasu, kiedy emocje powoli opadają coraz bardziej machamy na całą sytuację ręką i chociaż moglibyśmy dalej walczyć o swoje, to nie chcemy więcej do tego wracać. Nie chcemy rozdrapywać ran. Dzieje się tak w różnych sytuacjach – przy pracy nad projektem programistycznym, przy prowadzeniu biznesu, lub choćby przy… remontach mieszkania 😉

Tak właśnie stało się ze mną i opisywaniem historii w pamiętnikach budowlanych. Pomimo tego, że na liście TODO cały czas mam jeszcze kilka wniosków do opisania, to teraz, po kilku miesiącach od zakończenia remontu opisanie ich nie jest dla mnie już tak pilne, jak było to na początku. Podejrzewam, że o ile inne obowiązki pozwolą, to kiedyś w końcu przeleje te opowieści na bajty. Niemniej jednak teraz mają dla mnie znacznie niższy priorytet.

Miałem nadzieję, że remontowe przygody mam już dawno za sobą. Niestety. Co chwila wychodzą jakieś poprawki poprawek i niedomknięte sprawy, o których wcześniej nie miałem pojęcia. Teoretycznie wykonawcy usług dają dwuletnią „gwarancję” na to co robią i deklarują się korygować niedociągnięcia. W praktyce jednak okazuje się, że im mniejsza firma, tym gorzej u nich z „obsługą posprzedażową”.

Meble kuchenne

Najwięcej przygód w trakcie remontu mieliśmy z monterami drzwi (zresztą do tej pory mamy i o tym też na pewno napiszę) oraz z pewnym golubsko-dobrzyńskim „studiem” meblowym mającym w nazwie imię greckiego pochodzenia oznaczające „życie”. Braków w ich organizacji i wewnętrznej komunikacji mógłbym przytoczyć wiele, bo widziałem w tym masę analogii do źle zorganizowanych i skomunikowanych zespołów programistycznych. Być może jeszcze kiedyś to zrobię, ale dziś nie o tym. Dziś będzie o przeciętności, a przycisk „Opublikuj” nacisnęła w tym przypadku wiadomość skończ już tę żenadę od współwłaścicielki studia. Co spowodowało wysłanie do mnie takiej wiadomości? No to może po kolei.

5-letnia gwarancja na sprzęt AGD

Historia zaczęła się w połowie listopada. Nasza zmywarka zaczęła szwankować i chcieliśmy zgłosić reklamację do producenta. Jak to zwykle bywa podstawą reklamacji jest dowód zakupu. Tak oczywiście było i w tym przypadku. Przeszukaliśmy teczkę, w której trzymamy wszystkie rachunki i inne dokumenty związane z ostatnim remontem. Okazało się, że dowodu zakupu nie mamy. Sprzęt AGD również kupiliśmy poprzez w/w studio mebli kuchennych. Jest to całkiem dobra opcja, bo w zamian można otrzymać, zupełnie za darmo, trzy dodatkowe lata gwarancji. Wybierając sprzęt AGD upatrzyliśmy sobie wcześniej po kilka bardzo podobnych modeli i postanowiliśmy kupić te, na które otrzymamy najdłuższy okres gwarancji.

Postanowiłem skontaktować się z „naszym” studiem i poprosić o brakujące faktury, a przy okazji dopytać się na jakiej podstawie możemy ubiegać się o rzeczoną 5-letnią gwarancję, na której w głównej mierze nam zależało. Nawet nie wyobrażasz sobie jakie było moje zdziwienie, kiedy w odpowiedzi dostałem informację o tym, że przedłużona gwarancja przysługuje jeśli sprzęt zarejestruje się u producenta… do 30 dni od daty zakupu 8O, a faktura przecież leży do odebrania w studio i była wystawiona w miesiącu, w którym dokonywaliśmy wpłaty (czyli w maju o ile mnie pamięć nie myli).

Delikatnie mówiąc „zabrakło mi słów”. Co z tego, że większość komunikacji między nami, a sklepem odbywała się drogą mailową lub poprzez Facebooka, którymi fakturę można wysłać w 3 sekundy? Co z tego, że ludzie od nich z firmy pojawiali się u nas minimum 5 razy na poprawki montażu? Co z tego, że co najmniej 3 razy ktoś od nas pojawiał się u nich w studio? Przecież faktura była i czekała… tylko nikt o nią nie poprosił. Przypominam, że cały czas jesteśmy w XXI wieku.

Zapytałem dlaczego, pomimo wyraźnego zaznaczenia z naszej strony, że to właśnie na 5-letniej gwarancji nam zależy, nie przesłali nam faktury z informacją o konieczności rejestracji, lub nie poinformowali nas o możliwości osobistego odbioru faktury, lub nie przypomnieli o tym w jakikolwiek inny sposób. Odpowiedź jaką otrzymałem zastrzeliła mnie jeszcze bardziej niż ta poprzednia. Brzmiała mniej więcej tak:

Gdybyśmy mieli przypominać o tym każdemu klientowi, to nie robilibyśmy nic więcej niż tylko siedzieli na telefonie. Kiedyś dzwoniliśmy, ale ludzie i tak nie rejestrowali. Pytałam inne firmy, czy przypominają o tym swoim klientom i nikt tego nie robi 8O

Przeciętność… to pierwsze słowo, które przyszło mi do głowy, kiedy usłyszałem tę odpowiedź. Jesteśmy przeciętni i nie będziemy się wyróżniać – tak odebrał to mój mózg.

Ponad przeciętność

Dobra, trochę się pożaliłem, trochę ponarzekałem, ale co to ma wspólnego z programowaniem? Więcej niż mogłoby się wydawać.

Po pierwsze programista, a w szczególności freelancer, sprzedaje swoje usługi. I chociaż są one bardziej „wirtualne” niż namacalne, to rządzą się praktycznie tymi samymi wolnorynkowymi zasadami. Nie ważne czy jesteś dentystą, murarzem, płatnym zabójcą, czy programistą – żeby osiągać ponadprzeciętne wyniki trzeba swoimi usługami wybijać się ponad przeciętność.

W przypadku programistów wcale nie musi to oznaczać idealnie napisanego kodu. Bynajmniej. Tym z czego klient będzie bardziej zadowolony jest choćby dobrze działający produkt, sprawna komunikacja, czy dowożenie zakładanych fragmentów aplikacji na czas (albo przynajmniej uczciwe wyjaśnienie dlaczego nie udało się tego zrobić).

Bez względu na to jakich aspektów dotykamy, nie oczekuj, że będziesz zarabiać tyle co najlepsi na rynku, jeżeli swoją wiedzą i doświadczeniem nie wyróżnisz się spośród setek innych średniaków.

Chcesz móc częściej czytać tego typu artykuły?

Teraz masz na to większy wpływ niż kiedykolwiek! Wejdź na portal Patronite i wesprzyj to co robię.

Żeby dowiedzieć się szczegółów zapoznaj się z tym artykułem.

Równanie do średniej

Drugim skojarzeniem, które ta sytuacja mi podsunęła było „równanie do średniej” dopadające źle skonstruowane, niezgrane zespoły programistów. Nie od dziś wiadomo, że każdy członek zespołu najlepiej rozwija się wtedy, gdy w zespole znajduje się przynajmniej jedna osoba podciągająca całość ku górze. Na własnej skórze przekonałem się, że zespół, posiadający charyzmatycznego lidera potrafi dawać z siebie 30%, 50%, 100% więcej pomimo tego, że umiejętności poszczególnych członków nie są na tak wygórowanym poziomie. Kiedy takiego lidera brakuje następuje stopniowy, mniej lub bardziej długotrwały, zjazd do średniej i zanurzanie się w przeciętności. Jeżeli nie ma woli wybicia się, to samo się nie zrobi.

Product engineering

Na koniec polecam Ci obejrzeć nagranie z prezentacji Wojciecha Seligi, którą wygłosił na ostatniej edycji Confitury:

Wojtek poruszył temat rosnącego zapotrzebowania na kogoś więcej niż zwykłego klepacza kodu. W naszej branży coraz bardziej doceniani są nie tylko Ci, którzy świetnie programują, ale również Ci, którzy ogarniają w projekcie znacznie więcej niż tylko „myszkę i klawiaturę”. Ci, którzy starają się wychodzić ponad przeciętność.

A Ty? Jakie masz na ten temat przemyślenia? Chętnie przeczytam o nich w komentarzach poniżej.

Bądź na bieżąco!

Podobają Ci się treści publikowane na moim blogu? Nie chcesz niczego pominąć? Zachęcam Cię do subskrybowania kanału RSS, polubienia fanpage na Facebooku, zapisania się na listę mailingową (spokojnie, nie rozsyłam spamu):



Uwaga: Jeżeli w ciągu 24-godzin od zapisania się na listę mailingową nie otrzymasz wybranego przez siebie prezentu to skontaktuj się ze mną.

lub śledzenia mnie na Twitterze. Generalnie polecam wykonanie wszystkich tych czynności, bo często zdarza się tak, że daną treść wrzucam tylko w jedno miejsce. Zawsze możesz zrobić to na próbę, a jeśli Ci się nie spodoba – zrezygnować :)

Chcesz więcej? W takim razie zapraszam Cię do dołączenia do powiązanych grup na Facebooku, gdzie znajdziesz dodatkowe informacje na poruszane tutaj tematy, możesz podzielić się własnymi doświadczeniami i przemyśleniami, a przede wszystkim poznasz ludzi interesujących się tą samą tematyką co Ty.

W grupie Programista Na Swoim znajdziesz wiele doświadczonych osób chętnych do porozmawiania na tematy krążące wokół samozatrudnienia i prowadzenia programistycznej działalności gospodarczej. Vademecum Juniora przeznaczone jest zaś do wymiany wiedzy i doświadczeń na temat życia, kariery i problemów (nie koniecznie młodego) programisty.

1 000 000 zł

Milion złotych. Tak, milion złotych. Milion złotych to cel, który sobie postawiłem jakiś czas temu. Chcę zarobić milion złotych na tym blogu. Do tej pory zebrało się 12 820,52 zł, więc jak widzisz jest już co pokazać, ale do celu nadal sporo brakuje. Jeszcze nie wiem do końca jak, ale to zrobię. Na pewno nigdy nie będę pobierał żadnych opłat za dostęp do treści, bo tymi chcę się po prostu dzielić.

Wysoko ponad ten milion stawiam na szerzenie wiedzy i dotarcie do jak największej liczby osób. I tu mam prośbę do Ciebie: jeśli uważasz, ten artykuł za wartościowy, to udostępnij go proszę swoim znajomym. Przy lewej lub dolnej (na małych wyświetlaczach) krawędzi ekranu znajdziesz przyciski, które Ci to ułatwią. Jeżeli ich nie widzisz, to najprawdopodobniej zostały zablokowane przez Twój program do blokowania reklam. Niezależnie od tego, czy prześlesz ten wpis dalej, czy nie, to ja i tak dziękuję Ci serdecznie za doczytanie do tego miejsca! Do przeczytania niebawem.

PS. Jeśli mój blog przypadł Ci do gustu tak bardzo, że chciał(a)byś mi się w jakiś sposób odwdzięczyć, to mam dla Ciebie kilka ciekawych propozycji, z których możesz skorzystać. Szczególnie gorąco zachęcam do wsparcia poprzez serwis Patronite, ale jeżeli zdecydujesz się na którąkolwiek z wymienionych opcji, to serdecznie Ci za to DZIĘKUJĘ!

Picture Credits
  • prywatne archiwum