Pod moim ostatnim wpisem na temat negocjowania ceny samochodu pojawiło się kilka ciekawych komentarzy, które pokazały, że jest zainteresowanie zarówno leasingiem, jak i samym samochodem. Do tematu leasingu muszę się lepiej przygotować i prawdopodobnie wrócę do niego później. W tym momencie, po kilku miesiącach użytkowania, mogę się za to wypowiedzieć na temat auta, czyli Peugeot 3008 drugiej generacji.

Nie będzie to pełna recenzja

Na wstępie zaznaczę, że nie będzie to recenzja od A do Z jakie można znaleźć w serwisach samochodowych (na przykład tu, tu lub tu). Nie zamierzam prezentować wszystkiego od zera, ani oceniać każdego najmniejszego szczegółu. Nie będę skupiał się też na wyglądzie, bo to kwestia gustu. Mam zamiar podzielić się moimi odczuciami od strony użytkowej. Powiem co mi się podoba (i w kolejnym samochodzie będzie „must have”), a także co mi się nie podoba i czego drugi raz bym nie wziął, gdybym ponownie podchodził do zakupu.

Nieco kontekstu

Życie nie znosi próżni, więc osadźmy się nieco w kontekście 🙂 Jeszcze raz przypomnę, że przesiedliśmy się z samochodu [konkretnie Renault Scenic – przyp. red.] wyprodukowanego w 2000 roku. Taki „skok technologiczny” powoduje, że prawie wszystko wywołuje efekt „WOW!” (przynajmniej na początku). Jeżeli nowe samochody to dla Ciebie „codzienność”, to część wymienionych przeze mnie rzeczy może wydawać się oczywista. Mimo wszystko, zachęcam do lektury, bo punkt widzenia drugiej osoby często poszerza horyzonty 🙂

Kryteria wyboru

Jak już wspomniałem, ponad 10 lat jeżdżenia dwoma samochodami z różnych segmentów (przed Sceniciem było Renault Clio) wykształciło w nas konkretne opinie na temat tego co w samochodach się nam podoba, co jest funkcjonalne i przydane, a z czego zupełnie nie korzystamy. Dzięki temu mieliśmy sprecyzowaną listę wymagań jakie miał (w jak największym zakresie) spełnić nasz kolejny samochód. W kryteriach znalazły się (kolejność przypadkowa):

  • automatyczna klimatyzacja – W Clio klimatyzacji nie było, w Scenicu była manualna. Różnica diametralna, szczególnie kiedy samochód stoi „pod chmurką” i latem jest eksponowany na pełne słońce. Mimo tego ustawianie temperatury „na oko” nie było najlepszym rozwiązaniem.
  • płaska powierzchnia bagażnika, czyli taka bez „progu” od strony klapy bagażnika – W Scenicu właśnie tak mieliśmy i użytkowo wyciąganie czegokolwiek (szczególnie ciężkiego) było o wiele wygodniejsze niż w Clio.
  • brak lub minimalny tunel środkowy z tyłu (czyli po prostu płaska podłoga) – Całkowicie płaska podłoga z tyłu to domena głównie „wyższych” samochodów i to też nie wszystkich. W Scenicu nie było żadnego tunelu. Rozwiązanie wygodne szczególnie gdy masz małe dziecko i spędzasz z nim podróż na tylnych siedzeniach.
  • „spory” bagażnik – Nie mieliśmy dokładnie sprecyzowane jak duży, ale raczej większy (jak w Scenicu) niż mniejszy (jak w Clio).
  • funkcja zapamiętywania ustawień fotela kierowcy i lusterek zewnętrznych – Sami nie mieliśmy takiej funkcjonalności, ale wiedziałem, że istnieje. I osobiście było to moje główne marzenie rozwiązujące problem ciągłego przestawiania wszystkiego, kiedy dwóch kierowców na zmianę korzysta z tego samego auta.

Początkowo były to kryteria dla kolejnego używanego samochodu, który mieliśmy kupić. Kiedy zdecydowaliśmy się na zakup nowego, spełnienie tych wymagań stało się nieco prostsze, bo na przykład automatyczna klimatyzacja stała się raczej standardem. Pozostaje tylko kwestia, czy jest jedno-, dwu-, czy 150-strefowa (i pewnie jeszcze jakieś niuanse, o których nie wiem). Chociaż z drugiej strony płaska podłoga z tyłu, czy pojemny bagażnik „bez progu” okazały się nie tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Wtedy odkryliśmy, że Scenic należał raczej do wyjątków i nowe crossovery, czy SUV-y o podobnych lub większych gabarytach, mają problem ze spełnieniem powyższych wymagań. Ostatecznie Peugeot 3008, który „złożyliśmy”, spełnił je wszystkie.

Plusy

Przejdźmy teraz do mięska, czyli do faktycznej oceny samochodu z mojego punktu widzenia. Zacznijmy od plusów, czyli elementów, które najbardziej przypadły mi do gustu.

Pamięć ustawień fotela kierowcy

Dla mnie strzał w dziesiątkę! Teraz zmiana kierowcy trwa tyle co naciśnięcie jednego przycisku i kilka sekund oczekiwania na przywołanie zapamiętanego ustawienia fotela oraz lusterek zewnętrznych. Jedyne co pozostaje do ręcznego dostosowania, to lusterko wewnętrzne.

Elektrycznie sterowany fotel kierowcy z pamięcią dwóch ustawień nie był standardem wyposażenia i trzeba było go dokupić w odpowiednim pakiecie. Z obecną wiedzą jak to działa, zrobiłbym to ponownie. Z zamkniętymi oczami.

Co ciekawe, dorzuciłem go do konfiguracji zupełnie w ostatnim momencie, bo dopiero po dogłębnym przestudiowaniu dokumentacji znalazłem informację, że ustawienie lusterek zewnętrznych jest również zapamiętywane. W ofercie reklamowej, czy opisie pakietów nie znalazłem takiej informacji.

Dwupoziomowa podłoga bagażnika

Płaska podłoga, to nie jedyny atut bagażnika w 3008. Podłogę, pod którą znajduje się koło zapasowe (w naszej wersji), można zdemontować i obniżyć o jakieś 10 centymetrów (piszę teraz na oko, z pamięci, bo nigdy tego nie mierzyłem).

Dzięki temu, kiedy podłoga jest w „górnym” położeniu, to mamy całkowicie płaską powierzchnię, która świetnie integruje się również ze złożonymi tylnymi siedzeniami, a pod podłogą, wokół koła zapasowego, dostajemy dodatkowy „schowek”.

„Dolne” położenie zapewnia z kolei kilkanaście dodatkowych litrów przestrzeni bagażnika, a co za tym idzie więcej możliwości ułożenia bagażu. Raz przetestowałem w praktyce i faktycznie, niby tylko kilka centymetrów obniżenia, a walizki i torby weszły znacznie sprawniej.

Bezdotykowe otwieranie klapy bagażnika

Zostańmy jeszcze na chwilę w okolicach bagażnika, ponieważ chciałbym również pochwalić bezdotykowe otwieranie klapy bagażnika. W momencie zakupu otwieranie (i zamykanie) bagażnika przy pomocy „kopnięcia” pod zderzakiem nie było standardowym wyposażeniem. Funkcję tę trzeba było dokupić dodatkowo.

Ciekawostką jest to, że niby dodatkowo, a jak przeglądałem „gotowce” dostępne w salonach, to była dołożona do praktycznie każdego egzemplarza. Najwyraźniej chwytliwy temat 🙂

Tak, czy inaczej, funkcjonalność przydatna, szczególnie gdy mamy ręce zajęte torbami z zakupami. Działa też zgodnie z oczekiwaniami (jak już się wyczuje „kopnięcie”). Już samo automatyczne otwieranie klapy przy pomocy przycisku (a nawet przycisków w kilku miejscach) robi robotę.

Automatyczne światła, wycieraczki i skrzynia biegów

Automatyczna zmiana świateł (z mijania na drogowe i z powrotem), a także automatyczne uruchamianie przednich wycieraczek jest „w standardzie”. Zarówno jedno, jak i drugie działa na podstawie obrazu z kamer oraz sygnałów z czujników zewnętrznych. Są więc zależne od warunków atmosferycznych i… poziomu zabrudzenia samochodu 😉 Niemniej jednak w większości przypadków, automatyka działa świetnie. Dokładając do tego automatyczną skrzynię biegów, odrywanie rąk od kierownicy redukujemy do minimum. W trakcie jazdy pozostaje tylko kręcić i czasem hamować 🙂

Tempomat adaptacyjny

Dołóżmy jeszcze trochę automatyki 🙂 Sam tempomat jest dla nas nowością, chociaż wiedzę o takowym posiadaliśmy. I o ile zwykły tempomat daje odpocząć prawej nodze na drogach szybkiego ruchu, to tempomat adaptacyjny rozwala system! Dla wyjaśnienia, adaptacyjny, czyli taki, który sam zmniejszy prędkość auta w momencie wykrycia przed nami innego, wolniej jadącego pojazdu. W takiej sytuacji, zamiast utrzymywać określoną prędkość (jak robi to zwykły tempomat), tempomat adaptacyjny utrzyma taką prędkość, żeby nie zbliżyć się do poprzedzającego pojazdu bardziej niż na określoną odległość. Inaczej mówiąc, tempomat adaptacyjny utrzymuje prędkość i jednocześnie bezpieczną odległość.

Jazda autostradą z całą tą automatyką (tempomat, skrzynia biegów, światła, wycieraczki) odbywa się jak po sznurku 🙂

Skrętność

Moja żona, po przeczytaniu artykułu, przypomniała mi o jeszcze jednej ważnej kwestii, o której zapomniałem – o skrętności kół. Faktycznie ma ona zaskakująco duży zakres i mimo, że samochód może wydawać się „wielką bestią”, to obrócić można go szybciej niż niejeden kompakt. Widać to również przy wjeżdżaniu i wyjeżdżaniu z miejsc parkingowych.

Minusy

To tyle plusów, które wryły mi się w pamięć. Nie wypada również pominąć ogólnego komfortu jazdy i pewnie kilku innych aspektów, ale tutaj chciałem poruszyć tylko to wywarło na mnie wrażenie lub zalazło za skórę. Tak jak w programowaniu – najlepiej pamięta się kod, który rozwiązuje nasz problem w mgnieniu oka lub ten związany z błędami, z którymi długo walczymy 🙂

Niespójności i niekonsekwencja w nazewnictwie

Największe zastrzeżenie mam nie do samego samochodu, ale firmy Peugeot i jej podejścia do nazewnictwa niektórych funkcjonalności. Nie czepiam się samych nazw, czy skrótów. Fajnie byłoby tylko trzymać się tego samego we wszystkich miejscach. Niby banalna rzecz, a ze względu takie niespójności, przez kilka tygodni nie byłem pewien, czy dostałem w samochodzie wszystko co zamówiłem. Nazwy/skróty niektórych elementów dostępnych w pakietach dodatkowych były inne w ofercie reklamowej, inne w dokumentacji i inne w menu użytkownika w aucie… Hmm… zupełnie jak w naszej branży 😉 Któregoś dnia musiałem solidnie przysiąść, zmapować sobie nazwy z oferty na dokumentację, a potem przejść się do samochodu i przejrzeć całe menu. Shame on you Peugeot!

Nawigacja

Kiedy zdecydowaliśmy się na konfigurację własnego egzemplarza 3008, to stwierdziłem, że jak już jest w nim wbudowany ten wyświetlacz, to głupio byłoby nie dobrać pakietu z nawigacją satelitarną. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. I to był element, który najszybciej przetestowałem i żałowałem, że go dobrałem. Nie wiem, może jestem uprzedzony, ale po latach używania map od Google’a, chyba już żadne inne oprogramowanie do nawigacji mnie nie przekona. Tutaj jest soft od firmy TomTom i brak mu tej „intuicyjności” oraz wielu opcji wyszukiwania. Nie mogę sobie po prostu wpisać „Carrefour”. Nie mogę też wpisać adresu konkretnego bloku, bo oprogramowanie narzuca tylko te adresy, które zna. No chyba, że się nie znam. Jeżeli się nie znam, to śmiało możesz mnie nauczyć.

Oliwy do ognia dodał fakt, że auto jest kompatybilne z Android Auto, można do niego podłączyć telefon i wyświetlać mapy od Google’a bezpośrednio w samochodzie. W 3008 trzeba to zrobić co prawda przewodowo, ale IMHO to i tak wygodniejsze niż wbudowana nawigacja.

W tym momencie, przy zakupie auta za gotówkę, gdybym miał wybierać pomiędzy Android Auto lub dopłaceniem do nawigacji, na pewno wziąłbym to pierwsze. Z drugiej strony, jeżeli auto bierze się w leasing, to nawet te kilka tysięcy złotych za jakiś dodatkowy pakiet nie jest tak odczuwalne, bo rozkłada się to w czasie. Do przemyślenia.

Podgrzewana przednia szyba

Inną funkcjonalnością, którą z rozmysłem dobraliśmy było ogrzewanie przedniej szyby. Idea i pomysł jak najbardziej słuszne, ze względu na to, że auto nie jest garażowane. Rozwiązanie wydawało się idealne na zimowe dni i miało ułatwić skrobanie szyb, a może nawet całkowicie je wyeliminować. Nie wiedziałem jednak jak taka funkcjonalność działa w praktyce.

Okazało się, że Peugeot w tym modelu (nie wiem czy w każdym jest tak samo) dodaje kilka takich „rozgrzewających paseczków” znanych z ogrzewania tylnych szyb. Z tą różnicą, że z przodu wrzucanych jest ich zaledwie kilka (żeby nie utrudniały widoczności), pionowo po lewej stronie (od strony kierowcy).

W teorii nagrzana w tym miejscu szyba powinna „przewodzić” ciepło dalej i ułatwić rozmrażanie. W praktyce okazało się, że szyba rozmarza wyłącznie w miejscu pasków, a z obiecanego „przewodzenia” nici. Co więcej sam nawiew klimatyzacji, który jest w standardzie radzi sobie świetnie nawet przy -20 stopniach Celsjusza.

Z obecnej perspektywy takie rozwiązanie nie spełnia swojej roli i raczej nie dobrałbym go ponownie. Na szczęście nie był to jakiś szczególnie kosztowny element.

Jak widać, podgrzewanie przedniej szyby działa wyłącznie miejscowo. Po prawej stronie z kolej widać, że nawiew spokojnie daje sobie radę z rozmrażaniem.

Jeszcze trochę czepialstwa

Na ten moment nie mam więcej jednoznacznych minusów. Mam za to kilka niuansów, do których można się przyczepić. A większość z nich obraca się wokół „ścianki” oddzielającej kierowcę od pasażera. Całość wygląda naprawdę designersko i większość osób, które wsiada mówi: „WOW! Jeszcze nie widział[a|e]m w samochodzie takiego wyraźnego rozdzielenia!”. Niestety drobne detale można by poprawić.

W całej tej kolumnie znajduje się duży, zamykany, klimatyzowany schowek (który jest świetny), drążek zmiany biegów, dwa zagłębienia (na klucze i telefon) oraz dwa uchwyty na napoje.

Miejsce na napoje

IMHO umiejscowienie uchwytów na napoje jest niedopracowane. W tym momencie są one usytuowane tak, że jeden jest bliżej kierowcy, a drugi pasażera. Problem polega na tym, że kiedy, jako kierowca, wkładam napój w ten uchwyt przeznaczony w teorii dla kierowcy to zawadzam o niego łokciem przy zmianie biegów. Na szczęście przy skrzyni automatycznej łapanie za drążek zmiany biegów nie odbywa się często. A i wkładanie dwóch napojów naraz to w naszym przypadku również sporadyczna sytuacja. Jednakże całość wygląda tak, jakby testy jednostkowe przeszły, ale ktoś zapomniał ogarnąć testów integracyjnych.

„Ścianka” oddzielająca kierowcę od pasażera. Widok z góry, z napojem umiejscowionym w uchwycie pasażera.

A tak wygląda ten sam napój umiejscowiony w uchwycie dla kierowcy.

Mało miejsca na smartfon

Pozostając przy tej „ściance” oddzielającej, mógłbym się jeszcze przyczepić do braku wystarczającej ilości miejsca na smartfon. Owszem, przewidziano miejsce na telefon. Można było nawet dokupić ładowanie indukcyjne, które znajdowałoby się dokładnie w tym miejscu. Problem tylko w kształcie półeczki i „zaokrągleniach”, które sprawiają, że standardowy obecnie smartfon nie mieści się na niej swobodnie. Nie mogę jednak obwiniać o to firmy Peugeot. Kto mógł przewidzieć, że obecne telefony będą zmierzały wielkością do telewizorów z lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku?

W głębi widać półeczkę na smartfon.

Przypadkowe wciskanie przycisków

A jak już jesteśmy przy półeczce na telefon, to warto zwrócić uwagę na rząd przycisków znajdujących się tuż nad nią. Zastosowany rodzaj przycisków i brak ramki u dołu sprawiają, że niejednokrotnie zdarzyło mi się coś nacisnąć, chociaż w planach miałem tylko wyciągnąć telefon… a łapy jakiejś wielkiej nie mam 🙂 Zresztą to nie jedyne przyciski, które naciskałem przez przypadek. Podobnie miewam z przyciskami na kierownicy. Na szczęście są to sporadyczne sytuacje i żaden z wymienionych przycisków nie uruchamia wyrzutni fotela kierowcy… inaczej prawdopodobnie bym się zdenerwował 😉

Wierzchem dłoni zdarza się zawadzić dolny rząd przycisków.

Zimowa gimnastyka z pasami

I chyba już ostatnia uwaga co do rzeczonej „ścianki”. Jej „bliskość” w stosunku do fotela kierowcy powoduje, że wsiadając do auta zimą, w grubej kurtce (samemu można mieć „standardowe” gabaryty), mamy zapewnioną dodatkową gimnastykę podczas zapinania pasów bezpieczeństwa. I znów, nie jest to coś, co okropnie przeszkadza i dyskwalifikuje samochód. Bynajmniej. Niemniej jednak zwróciłem na to uwagę.

Ciasnawo, ale nie zrozum mnie źle – dramatu nie ma 😛

Uwagi neutralne

Na koniec jeszcze kilka uwag zupełnie neutralnych.

Dupa się nie mieści?

IMHO fotele, lekko kubełkowe, są bardzo wygodne i idealne na dłuższe trasy (chociaż nie testowałem ich jeszcze na trasach bardzo długich). Ale pewien delikatnie większy jegomość, którego zdarzyło mi się podwozić, zwrócił uwagę, że dupa lekko mu się nie mieści… Nie było to jednak chyba bardzo dokuczliwe, bo kilkanaście dni później spokojnie wysiedział dwugodzinną trasę 😉

Ręce na 9 i 3

Charakterystyczna w tym kształcie kierownica została tak wyprofilowana, żeby trzymać ręce na godzinie 9 i 3. Z tego co ostatnio czytam, amerykańscy naukowcy odkryli, że jest to najlepsze ułożenie, ponieważ w ekstremalnych sytuacjach mamy duży zakres obrotu kierownicą i możemy najlepiej zareagować. Jednakże gusta oraz metody uczenia zmieniają się w czasie i kiedy ja uczęszczałem na kurs prawa jazdy to preferowane było ułożenie rąk na godzinie 10 oraz 2 i właśnie do takiego się przyzwyczaiłem. 3008 pomógł mi zmienić przyzwyczajenia, bo o ile na 10 i 2 też da się trzymać ręce, to nie jest aż tak wygodnie jak na 9 i 3.

Mniej schowków

Czytający wyłącznie nagłówki, zapamiętają tylko, że Peugeot 3008 ma mało schowków, a nie jest to prawdą 🙂 Ilość schowków jest w mojej opinii wystarczająca. Gabarytowo również są OK. A dodatkowo, wspomniana wcześniej podwójna podłoga bagażnika, również umożliwia ukrycie większych rzeczy. Mimo tego, przesiadający się z pierwszej wersji Scenica zauważą różnicę. Renault Scenic rocznik 2000, to prawdziwe auto dla szmuglerów. Tam schowki są „wszędzie”. Oprócz drzwi i deski rozdzielczej, znajdziemy je też pod przednimi siedzeniami, pod nogami pasażerów z tyłu, a nawet pod tylnymi siedzeniami. Przesiadając się więc do dowolnego innego samochodu to zawsze będzie… mniej schowków.

Podsumowanie

Żadna z powyższych uwag nie sprawia, że chodzę smętny i żałuję zakupu Peugeot 3008. Gdybym miał wybór, wybrałbym go ponownie. Jeżeli kiedykolwiek coś mi się zmieni, to od razu wrzucę aktualizację.

Chciałbym również zauważyć, że do tej pory auto testowałem praktycznie wyłącznie zimą. Zobaczymy jeszcze, co przyniesie lato, chociaż nie spodziewam się niczego nadzwyczajnego. No chyba, że klimatyzacja nie będzie dawała rady, wtedy na pewno o tym zaraportuje.

Jeśli masz jakiekolwiek uwagi do tego co napisałem lub pytania o dowolny inny element auta, to śmiało pisz w komentarzach – wszystko doprecyzuję.


Bądź na bieżąco!

Podobają Ci się treści publikowane na moim blogu? Nie chcesz niczego pominąć? Zachęcam Cię do subskrybowania kanału RSS, polubienia fanpage na Facebooku, zapisania się na listę mailingową:

Dołączając do newslettera #NoweRozdanie2 otrzymasz dostęp do dodatkowych materiałów:

  • PDF: „Jednoosobowa działalność gospodarcza krok po kroku” (do artykułu)
  • PDF: „FAQ: Jak pracuje się dla Roche/Sii?” (do artykułu)
  • PDF: „Jak zmniejszyć prawdopodobieństwo wystąpienia kontroli i co zrobić kiedy urzędnik zapuka do Twoich drzwi?” (do artykułu)

Powyższe dane są przechowywane w systemie Mailchimp i nie są udostępniane nikomu innemu. Więcej szczegółów znajdziesz na stronie polityki prywatności.

lub śledzenia mnie na Twitterze. Generalnie polecam wykonanie wszystkich tych czynności, bo często zdarza się tak, że daną treść wrzucam tylko w jedno miejsce. Zawsze możesz zrobić to na próbę, a jeśli Ci się nie spodoba – zrezygnować :)

Dołącz do grup na Facebooku

Chcesz więcej? W takim razie zapraszam Cię do dołączenia do powiązanych grup na Facebooku, gdzie znajdziesz dodatkowe informacje na poruszane tutaj tematy, możesz podzielić się własnymi doświadczeniami i przemyśleniami, a przede wszystkim poznasz ludzi interesujących się tą samą tematyką co Ty.

W grupie Programista Na Swoim znajdziesz wiele doświadczonych osób chętnych do porozmawiania na tematy krążące wokół samozatrudnienia i prowadzenia programistycznej działalności gospodarczej. Vademecum Juniora przeznaczone jest zaś do wymiany wiedzy i doświadczeń na temat życia, kariery i problemów (niekoniecznie młodego) programisty.

Wesprzyj mnie

Jeżeli znalezione tutaj treści sprawiły, że masz ochotę wesprzeć moją działalność online, to zobacz na ile różnych sposobów możesz to zrobić. Niezależnie od tego co wybierzesz, będę Ci za to ogromnie wdzięczny.

Na wsparciu możesz także samemu zyskać. Wystarczy, że rzucisz okiem na listę różnych narzędzi, które używam i polecam. Decydując się na skorzystanie z któregokolwiek linku referencyjnego otrzymasz bonus również dla siebie.

Picture Credits
  • prywatne archiwum